Glenn Gould & Johan Sebastian Bach – The Seasons of Life

październik 23, 2009 - autor: niss26an49

Glenn Gould & Johan Sebastian Bach – Pory życia.

Glenn Gould & Johan Sebastian Bach – The Seasons of Life.
Glenn Gould performs music of Johan Sebastian Bach – Goldberg Variations (1). The last part of the video (Winter) comes from the movi of director Francois Girard – Thirty Two Short Films about Glenn Gould.

More music of  Glenn Gould and documentaries about his life and artistic performances you can find on my website : CQClassical on Google

http://sites.google.com/site/cqclassical

Afera podsłuchowa dziennikarzy – “Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”.

październik 19, 2009 - autor: niss26an49

W opinii znacznej części internautów, komentujących wydarzenia krajowe, dziennikarze, oburzeni na fakt, że ABW podsłuchiwała ich rozmowy telefoniczne – Bogdan Rymanowski z TVN24 i Cezary Gmyz z „Rzeczpospolitej”, znani są z tego, iż w swojej działalności medialnej stosują różne metody manipulacji, chętnie korzystając z materiałów, dostarczonych im przez służby specjalne za pomocą tzw. przecieków. Znaczna część opinii publicznej uważa, iż pełnią oni rolę rzeczników prasowych partii PiS. Redaktor C. Gmyz,ostatnio, zasłynął jako publicysta „przecieków” z podsłuchów CBA,wykorzystanych jednoznacznie przeciwko czołowym politykom z PO. Natomiast red.Rymanowski, prowadząc swój program w TVN24, odbierany jest przez wielu widzów jako dziennikarz, życzliwie prezentujący poglądy prawicowe, zgodne z partyjnym zapotrzebowaniem i programem PiSu. Nie przyjęli oni do wiadomości wyjaśnień prokuratury i ABW,rzecznika rządu czy nawet posła Kalisza z SLD, że działania te mają podstawę prawną. Zgodnie z tymi wyjaśnieniami, był to tzw. podsłuch procesowy, w którym C. Gmyz i B. Rymanowski byli rozmówcami osoby podsłuchiwanej, a niezawisły sąd, a nie ABW, zdecydował o wykorzystaniu materiałów, zebranych podczas podsłuchu jako dowodów procesowych. Należy wszak zaznaczyć z naciskiem, że ABW i prokuratura nie uszanowały prawnej zasady ochrony tajemnicy dziennikarskiej i winny były już dawno, protokolarnie zniszczyć materiały z podsłuchu ww dziennikarzy, zanim one trafiły do akt sądowych w sprawie cywilnej funkcjonariusza ABW, ppłk J. Mąki. Wydaje się, że afera „podsłuchowa” jest kolejną ilustracją tezy, że w Polsce mamy problemy z elementarnym przestrzeganiem praworządności, mimo iż realny socjalizm,potocznie zwany komunizmem, skończył swój żywot 20 lat temu. Policja, ABW, IPN,CBA , a także i niektórzy dziennikarze, oraz niemała część opinii publicznej –nie przywykli do przestrzegania praworządności. Syndrom homo-sovieticusa jest nadal wszechobecny w życiu publicznym w Polsce, chociaż główni aktorzy, jako żywo, zapierają się, że nie mają z tym typem nic wspólnego. Poglądy wywodzące się z tradycji ideowych czekistów, aby brać ludzi „za twarz”, zwiększać kary, dotkliwiej represjonować, dłużej przetrzymywać w aresztach, także tzw. „wydobywczych”, są w Polsce nadal popularne. Kariera i popularność ministra Ziobro są tego ewidentnym dowodem. Po 1989 roku, każdy nowy rząd stara się zmieniać prawo w taki sposób, aby zwiększać uprawnienia policji oraz służb specjalnych, do stosowania różnych środków represji lub kontroli wobec obywateli. Utworzono CBA – kilkuset funkcjonariuszy, z budżetem rocznym 110 mln zł (oficjalnie). Powstał IPN, z rozbudowanym pionem śledczym (kilkudziesięciu prokuratorów), którzy głównie zajmują się lustracją i ściganiem tzw. zbrodni komunistycznych. Nie słyszałem, aby mogli się poszczycić sukcesami w ściganiu zbrodniarzy wojennych, zarówno tych z NKWD czy też z UPA, o zbrodniach niemieckich nie wspomnę.. Innym przykładem jest ustanowienie przepisów, dających prawo policji strzelania do osoby podejrzanej bez ostrzeżenia; wprowadzenie możliwości podsłuchów 5-dniowych bez uprzedniej zgody sądu, które w praktyce mogą być przedłużane i utrzymywane tak długo, jak jest to służbom wygodnie. Każdy widzi, że wypaczenia w działaniu służb zaczynają się na poziomie policyjnej drogówki a kończą na służbach specjalnych. Podczas rządów PiSu, w latach 2005-2007, było kilka przypadków śmierci osób, przesłuchiwanych na posterunkach policji. Sam czytałem w prasie o co najmniej 3 takich przypadkach. Dążenie służb do osiągania jak najlepszych wyników statystycznych powoduje, że walka z przestępczością przybiera nieraz formy spektakularnych łapanek lub pokazów medialnych. Nie liczy się stan bezpieczeństwa na drogach, tylko ilość wypisanych mandatów.Statystyka i PR .A jak, przy okazji, „ ugotuje się” jakiegoś polityka lub dziennikarza, najlepiej z opozycji, to można z pewnością liczyć na pochwały przełożonych. Mamy, niestety w Polsce, wiele tzw. świętych krów, wobec których stosuje się inną miarę niż wobec “zwykłych obywateli”. Pierwszą grupę stanowią parlamentarzyści, prokuratorzy i sędziowie, którzy posiadają immunitet. Dziennikarze, nie wiedzieć czemu, także uzurpują sobie prawo do szczególnego traktowania, w zakresie podobnym, lub nawet większym niż immunitet sędziów, tyle, że nie zapisanym ustawowo. Obecnie dziennikarze, nie tylko wspomniani wyżej, po wykryciu podsłuchów, mówią o szoku i o łamaniu elementarnych praw człowieka. Kiedy zaś w przeszłości, dostawali z CBA lub z IPN, a więc z instytucji opanowanych do dziś przez PiS, stenogramy prywatnych rozmów lub pozbawione wartości dowodowej „kwity”, produkując oszczerstwa, zadające ludziom śmierć cywilną, często niszcząc ich życie zawodowe i osobiste – puszczali je 100 razy dziennie w eter, w imię uprawiania tzw. wolnego dziennikarstwa. Według nich wolnego, bo zwolnionego od odpowiedzialności za skutki swoich poczynań, prowadzonych często na granicy prawa, jak chociażby słynna akcja kradzieży danych z IPN przez red.Wildsteina. Może teraz, kiedy na własnej skórze poznali, jak to boli, panowie Rymanowski i spółka będą bardziej dbali o rzetelność i przestrzeganie zasad etycznych w działalności dziennikarskiej ? Niektórzy dziennikarze nadal wykonują wyroki na ludziach, na wzór sądów tzw. kapturowych.Długo można by wymieniać przypadki ludzi i afer,będących zwykłymi polowaniami na ludzi. Najbardziej znane mi przypadki to nagonki: na Cimoszewicza i wymyślona przez czekistów z PO afera z Jarucką ; następnie udane polowanie na abp.Wielgusa, przeprowadzone przez niektóre media, z cichym poparciem pałacu prezydenckiego, przy pomocy dostarczonych z IPN materiałów, jak się póżniej okazało – w większości sfałszowanych w czasach PRL przez Dep.I MSW. Polowanie na działaczy SLD przez czekistów pisowskich, którego ofiarą padła także Barbara Blida. IPNowska nagonka na Lecha Wałęsę. Nagonka na funkcjonariuszy WSI, wobec których, po 3 latach,nie znaleziono żadnych dowodów popełnienia przestępstw – wszystkie dochodzenia prokuratorskie zostały umorzone. Mimo tego, obecnie stosuje się wobec nich,nieoficjalnie, zakaz pracy w instytucjach państwowych i samorządowych. Nieoficjalnie, bo konwencje międzynarodowe na to nie pozwalają. Wszystko było tak przeprowadzone i tak pokazane, że ofiary nagonki nie miały żadnych szans na obronę swego dobrego imienia. Oskarżenia medialne na długo wyprzedzały bowiem postępowania wyjaśniające prokuratury, o sądzie nie wspominając. Wielokrotnie łamie się zasadę domniemania niewinności, rzucając, niby w pytaniach, oszczerstwa lub pozbawione podstaw, niesprawdzone i nie potwierdzone w wiarygodnych żródłach podejrzenia wobec różnych osób – bo ktoś coś powiedział lub napisał, przy czym dziennikarze wzajemnie powołują się na donosy swoich własnych mediów, jako podstawę do przedstawiania oskarżeń. Nikt w Polsce nie walczy ze zjawiskiem tzw. „hien dziennikarskich”, a przecież wiadomo, że ono istnieje i ma się całkiem nieżle. Ale te „hieny” mogą liczyć, póki co, na dość silną solidarność kolegów z branży. Podsumowując – jeśli ABW w celach operacyjnych uznało, że należy podsłuchiwać red.red. Rymanowskiego i Gmyza – to powinna była to zrobić.Kwestia, czy nie przekroczono w tym zakresie uprawnień i czy postąpiono zgodnie z zasadami prawa w RP powinna być rozpatrywana według takich samych procedur,jakie stosuje się wobec zwykłych obywateli. Mam też nadzieję na to, że nastąpi przeciek materiałów do mediów i można będzie poczytać stenogramy rozmów. Zainteresowani nie powinni się tego obawiać – wszak chętnie korzystają z podobnych żródeł informacji na temat innych osób.

Gdzie są gniazda “buszmenów” w Polsce ?

październik 12, 2009 - autor: niss26an49

Niedawno MSZ, Radosław Sikorski  ogłosił publicznie, że podległe prezydentowi RP, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), to „gniazdo buszmenów”. Z  kontekstu jego całej wypowiedzi wynikało, że  „buszmeni” z BBN to ludzie, dla których polityka zagraniczna byłego prezydenta USA, Georga  Walkera Busha  jest drogowskazem i wzorem dla definiowania celów strategicznych polskiej polityki zagranicznej.

Wypowiedż ta wydała mi się cokolwiek dwuznaczna i nieszczera. Dla obserwatorów znany jest bowiem fakt, że  sam minister Sikorski związany był, przed kilku laty, zanim związał się z partią PiS braci Kaczyńskich, z American Enterprise Institute (AEI), który jest znanym w świecie think-tankiem NEOCONS, czyli neokonserwatystów amerykańskich, z których kilku przedstawicieli pełniło ważne stanowiska w administracji G.W.Busha. Wypowiedż ta nastąpiła po tym, jak szef BBN, w osobie byłego MON, Szczygło, poddał ostrej krytyce decyzję prezydenta USA, Baracka Obamy, o rezygnacji z planów stacjonowania w Polsce i w Czechach, elementów amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej.

O ile jest mi wiadomo, to obaj panowie ministrowie, Sikorski i Szczygło, reprezentowali w przeszłości podobne poglądy i akcentowali często,w swych publicznych wypowiedziach,  potrzebę umieszczenia na terytorium Polski, elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Parli do podpisania umowy z USA w tej sprawie  jak przysłowiowy „koń do owsa”, nie zważając na to, że nowa administracja Obamy ma na ten temat zupełnie odmienne zdanie, poparte, równie wiarygodnymi, jak za czasów Busha, analizami wojskowymi amerykańskich sztabowców. Podpisując umowę, krótko przed wyborami prezydenckimi w USA, dali jednoznaczny sygnał, że opowiadają się po stronie Republikanów w walce o fotel prezydenta USA. Jak widać, prezydent Obama ma dobrą pamięć, i obecnie, bardzo trudno znajduje czas, aby z kimkolwiek z Polski się spotkać, nie mówiąc już o tym, że plany jego ewentualnej wizyty w Polsce, to w perspektywie krótkoterminowej, marzenie ściętej głowy. Widać choćby z tego, że buszmeni są i owszem, w BBN, ale także w polskim rządzie, z ministerem Sikorskim i premierem Tuskiem, na czele. Obaj panowie oraz sztab ich ludzi, pozwolili sobie na taki oto numer, iż publicznie ogłosili, że premier Tusk nie odebrał nocnego telefonu od prezydenta USA, Baracka Obamy, bo nie był uprzedzony i przygotowany do rozmowy. Podane powody można zrozumieć, natomiast trudno pochwalić, publiczne ujawnienie tego faktu oraz bufonadę i chełpliwość, w wypowiedziach i komentarzach do tej sytuacji, polskich polityków z rządu i z opozycji, cieszących się z  tej oto sytuacji, że „Tusk dał nauczkę Obamie”. Bowiem ten „sukces” to przysłowiowe „ jakby bzyknięcie muchy przy pochodzie słonia”.

Niedawno sporo polskich „buszmenów” odezwało się przy okazji ogłoszenia przyznania pokojowej nagrody Nobla dla Baracka Obamy. Oto redaktor Węglarczyk z Gazety Wyborczej, zatytułował swoje wątpliwości jako „Nobel – srobel”. Rzeczywiście, ujawnił tutaj swój poetycki talent, tworząc wyszukany neologizm, zaczerpnięty z potocznego języka rynsztokowego. Ale nie ma się czemu dziwić – gazeta ta była szczególnie gorliwym medium w propagowaniu pomysłów Busha i ich wdrażania w Polsce, takich jak wojna w Iraku czy też  tarczy antyrakietowej w Polsce. Stąd to rozczarowanie w GW po decyzjach prezydenta Obamy, wyrażane bezsilnie za pomocą obelżywego języka. I to wobec głowy państwa, najważniejszego sojusznika Polski.Obserwując te reakcje polskich „buszmenów”, brak jedynie otwartych wypowiedzi rasistowskich. Chociaż, jak wiadomo, i te miały miejsce na forum polskiego Sejmu.

Myślę, iż niewiele pomylił się jeden z polskich politologów z UW, który wypowiadając się w TVN-24 stwierdził, iż w Europie, „jedynie w Polsce i Albanii Płn” jest tak wielu jeszcze zwolenników polityki G.W.Busha, która , zarówno w aspekcie polityczno-wojskowym , jak też i ekonomicznym, o mały włos nie doprowadziła świata  do globalnej katastrofy. Doskonale zdawał sobie  z tego sprawę Komitet Nagrody Nobla w Sztokholmie, nagradzając słusznie preydenta Baracka Obamę za to, iż miał odwagę pokazać światu inną, bardziej bezpieczną drogę, w epoce rozprzestrzeniania broni jądrowej, kryzysu finansowego, terroryzmu i globalizacji.

Nowy zawód : agent-werbownik CBA.

październik 10, 2009 - autor: niss26an49
Oficerowie CBA w ciągłej gotowości

Oficerowie CBA w ciągłej gotowości.

Wyczyny patriotyczno-seksualne niejakiego agenta Tomka z CBA, niedoszłego partnera życiowego posłanki Sawickiej z PO oraz jego przygody z zaprzyjażnioną z nim celebrytką , Weroniką Marczuk-Pazura, także podejrzaną o korupcję, jeszcze na długo mogą być tematem niezłych siup w kabaretach i komediach filmowych. Z drugiej strony, sprawa ma charakter poważniejszy, bo dotyczy metod działania agentów jednej z tajnych służb państwowych, jedynej, według Jarosława Kaczyńskiego, „suwerennej” służby specjalnej w RP – CBA.
Z tego, o czym mówi posłanka Sawicka na rozprawie sądowej,to agent CBA , zwany Tomkiem, stosował wobec niej typowe metody werbunkowe, znane w działalności służb wywiadowczych, w szczególności z upodobaniem stosowane, wczasach minionych, przez służby wywiadowcze, nazwijmy to, państw „strefy wschodniej”. Metody Tomka i agentów obcych wywiadów, jakkolwiek podobne, jednakowoż zupełnie się różniły między sobą, ze względu na cel działania oraz miejsce prowadzenia działalności. Wywiady obcych państw starają się zawerbować dostarczycieli cennych i wiarygodnych informacji (agentów) spośród obywateli innych i często nieprzyjaznych im państw. W tym celu działają przede wszystkim zagranicą, rzadko na terenie kraju własnego. Z prostej przyczyny – nosiciele tych tajemnic są bacznie pilnowani w kraju ojczystym przez własne służby bezpieczeństwa, które niechętnie tolerują kontakty zagraniczne takiego delikwenta.

Agenci CBA podczas akcji w kamuflażu operacyjnym.

Agenci CBA podczas akcji w kamuflażu operacyjnym.

Agent Tomek zaś miał na celu zawerbowanie pani Sawickiej na „łapownika”,to jest osobę, którą można byłoby posądzić o korupcję, przy okazji kompromitując konkurencyjną partię polityczną. Jako były policjant, zahartowany w pieszych patrolach, tzw.”krawężnik”, został oczarowany perspektywą pracy w CBA. Z pewnością, mógł obejrzeć parę filmów szpiegowskich, może też przeczytał jakąś książkę o tematyce sensacyjnej. Reszta, to typowy talent „Dyzmy” i fantazja mołojca, właściwa zadymiarzom z Ligi Republikańskiej, z której grona wywodzi się wielu funkcjonariuszy CBA, w tym na kierowniczych stanowiskach w tej instytucji. Zobacz na Wigipedii, ilu byłych bojówkarzy z LR  zostało funkcjonariuszami w CBA.

http://www.spieprzajdziadu.com/muzeum/index.php?title=Centralne_Biuro_Antykorupcyjne

Agent Tomek miał o tyle ułatwione zadanie, że trafiał na osoby łatwowierne, prostolinijne lub nawet, można rzec, o mentalności prowincjonalnej “gąski”. Można sobie wyobrazić jego poziom intelektualny i wykształcenie, które dla werbowanych pań z tzw. establiszmentu polskiego, nie miały liczącego się znaczenia. Sądziły według siebie, a poziom Tomka był dla nich w sam raz. Dlatego, nie były w stanie zweryfikować „legendy” agenta CBA, podającego się za „biznesmena” i człowieka bywałego w świecie.. Mało to w Polsce szemranych biznesmenów, z którymi te panie się zetknęły, zanim poznały Tomka ? Agent Tomek miał nad nimi i tą przewagę, iż każdorazowo, spotykając się ze swymi ofiarami, działał według planu, o czym one nie miały zielonego pojęcia. Były  najpierw oswajane,  następnie powoli, systematycznie osaczane, za pomocą różnych metod, w tym także, były zniewalane emocjonalnie na płaszczyżnie flirtu damsko-męskiego, który niekoniecznie wyglądał tak niewinnie, jak to opisuje Pani poseł Sawicka. Następnie ostrożnie zadaniowane, aby doprowadzić ofiarę aż do momentu jej pojmania, w widowiskowej formie, zarejestrowanej na kasecie video.

Wynika stąd, że agent Tomek, wykonując postawione zadania przez kierownictwo CBA, z własnej woli, lub kierowany poleceniem służbowym, stosował wobec ww obywatelek RP, zabronione prawem i wbrew wszelkim instrukcjom oprowadzeniu pracy operacyjnej, metody tzw. agentów werbowników, doskonale opisane w książkach sensacyjnych o działalności KGB. Warto wiedzieć, że częścią strategii KGB oraz wywiadu NRDowskiej SB, „STASI”, która szczególnie silnie wystąpiła podczas „zimnej wojny, było stosowanie tzw. miłosnych (miodowych) pułapek. W tym celu, specjalnie szkolono szczególnie przystojnych agentów, którzy wykorzystywali swą zewnętrzna atrakcyjność, aby  nawiązać emocjonalne, a także potem, seksualne związki z kobietami, które miały dostęp do  szczególnie cennych informacji. Agenci wywiadu, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, nawiązywali intymne kontakty z pracownikami ministerstw, urzędu kanclerskiego czy innych centralnych instytucji w RFN. Specjalny wydział wywiadu „STASI” rozpracowywał służby specjalne nie tylko w Niemczech, ale także w USA, Francji, Anglii. Najpierw rozpoznawano zwyczaje i słabostki delikwenta, by potem podstępem wydobyć od niego ważne informacje.Niektóre romanse na zamówienie kończyły się nawet  prawnie wiążącym małżeństwem.

Wielka szkoda, ze CBA nie doprowadziło spraw, prowadzonych przez agenta Tomka, do końca. Mógłby on przecież, w przyszłości, zostać posłem lub ministrem, albo mężem posłanki lub pani minister. Dopiero wówczas, w pełnej krasie, mogłyby się ujawnić jego prawdziwe,operacyjne możliwości i talent, w dziedzinie werbowania kandydatów na „łapowników”.

Jeszcze jedna, nie pierwsza zresztą, zmarnowana szansa  Pana Kamińskiego, jako szefa CBA. Ale jednego mu nikt nie odbierze – stworzył nową profesję w RP – zawód agenta werbownika CBA,co w dobie recesji i walki z bezrobociem – ma przecież także swoją wagę.

Agenci CBA stosują w akcji nowoczesne komputery.

Agenci CBA stosują w akcji nowoczesne komputery.

POpulizm drogo kosztuje. Bolesne lekcje Tuska.

październik 9, 2009 - autor: niss26an49

Premier Donald Tusk powiedział na dzisiejszej Radzie Krajowej PO, cytuję za portalem wp.pl: „Przypomniał, że PO mówiła przed wyborami, że chce je wygrać po to, “żeby w Polsce rządziła władza, która ma zaufanie do swoich obywateli, która zdejmie z ludzkich głów i serc to przygnębiające i przytłaczające poczucie wszechobecnej podejrzliwości, opresji, niepewności, tego wszystkiego z czym kojarzyły się rządy braci Kaczyńskich przed 2007 r.“. I dalej „. Władza oparta na zaufaniu, a nie na lęku, represji czy podsłuchach, władza taka musi zasługiwać na zaufanie, inaczej wyrodnieje –„ podkreślił premier.

Trudno się nie zgodzić z premierem, pod warunkiem, że nie cierpi się na amnezję.

Po pierwsze, projekt represyjnej IV RP, który powstał w głowach prezeza PiSu i jego pomagierów, nie napotkał, przez dość długi okres czasu, żadnego oporu ze strony PO, w tym Donalda Tuska także. Wręcz  przeciwnie, czołówka parlamentarna ówczesnej PO, posłowie Rokita i prof.Śpiewak, nadawali tony pochwalne dla „wielkich myśli” braci Kaczyńskich i sami podkreślali, że trzeba  „szarpnąć za cugle”, inaczej mówiąc, brać „za twarz” ludzi, którzy wywodzili się z czasów PRLu. Ale nie tylko ich, bo jak się póżniej okazało w praktyce, kaczyści „brali za twarz” nie tylko tzw. „komunę”, ale często także tych, co się przypadkowo znależli na widoku sfrustrowanej władzy.

W tym miejscu  przypomina mi się opowiadanie mego ojca, z czasów wojny, o samochodach NKWD, tzw. czarnych wronach, które o świcie krążyły po drogach, łapiąc każdego, kto się napatoczył, bo NKWD robiło plan  pojmania „wrogów ludu”. Niektóre akcje Ziobry i CBA, wobec lekarzy, prawników, nauczycieli akademickich, artystów – przypominały, może nie wprost i dosłownie, bo czasy się jednak zmieniły, ale tamte klimaty.

Posłowie PO, oraz Donald Tusk, którzy dzisiaj trak srogo wypowiadają się o opresyjności, podejrzliwości, lęku i niepewności Polaków, podczas trwania rządów Kaczyńskiego Jarosława, głosowali ochoczo i razem z posłami  PiSu, nad ustawami, które ten klimat tworzyły.  Ustawa lustracyjna, której niekonstytucyjność bezlitośnie obnażył Trybunał Konstytucyjny RP; dalej ustawa o utworzeniu CBA, ostro krytykowana wówczas jedynie przez lewicę; następnie ustawa o rozwiązaniu WSI oraz o tzw.weryfikacji WSI, które kompletnie zniszczyły wojskowe służby specjalne, za co swoja krwią muszą płacić teraz nasi żołnierze w Afganistanie. Ustawa dezubekacyjna, jako swego rodzaju oręż zemsty nad ludżmi, pracującymi w czasach PRL i po 1989 roku, w wojskowych i cywilnych służbach specjalnych, została przyjęta podczas rządów PO, w ramach swoiście rozumianej „polityki miłości” i pokoju społecznego oraz sprawiedliwości. Następne, populistyczne ustawy, przyjęte przez Sejm RP u schyłku rządów PiSu, w sposób drastyczny zwiększające wydatki budżetowe i w efekcie, tworzące coraz większy deficyt budżetowy, dziś szacowany, nieoficjanie, na ponad 80 mld złotych. Te wszystkie, ww ustawy, nosiły populistyczny charakter i obliczone były na zyskanie poklasku tłumu.

Teraz trzeba za to zapłacić, Panie premierze Tusk. I nikt chyba dzisiaj lepiej od Pana tego nie wie, po wybuchu tzw. afery hazardowej, kiedy to buńczuczny szef CBA, pozwalał sobie na publicze besztanie swego szefa, i jednocześnie premiera rządu RP. Czegoś takiego nikt nigdy, w nowożytnych czasach cywilizacji Zachodu, nie widział ani nie słyszał. I na tym polega paradoks „polskiego zaścianka”, bo w nim uchodzi wszystko, nawet taka hucpa ze strony upolitycznionego tajniaka.

Mam nadzieję, że ta bolesna lekcja, odebrana przez premiera Tuska, pozwoli mu na nabranie dystansu do podziałów historycznych, jakie zostały narzucone polskiemu społeczeństwu przez demagogów z prawicowych kręgów politycznych  i medialnych. Że w końcu nadszedł czas, aby rzetelnie oceniać ludzi po tym, co robią, a nie po tym, ile infekują jadu do życia publicznego i nie po tym, jakie państwu polskiemu wystawiają za to faktury.

Bo Polska nadal potrzebuje dobrego premiera i każdy zdrowo myślący dobrze wie, że dla premiera Tuska, w krótkiej i średniej perspektywie, nie ma alternatywy.

UPA – Skrawek piekła na Podolu (3/3)

październik 7, 2009 - autor: niss26an49

UPA – Skrawek piekła na Podolu (2/3)

październik 7, 2009 - autor: niss26an49

UPA – Skrawek piekła na Podolu (1/3)

październik 7, 2009 - autor: niss26an49

Faszystowski charakter doktryny nacjonalizmu ukraińskiego OUN

październik 5, 2009 - autor: niss26an49
Odsłonięcie pomnika ku czci UPA na Riwnienszczinie

Odsłonięcie pomnika ku czci UPA na Riwnienszczinie

Działalność nacjonalistycznych organizacji ukraińskich OUN i UPA, jak do tej pory, nie doczekała się w Polsce rzetelnej kwalifikacji politycznej i prawnej .
Winę za ten stan ponosi zajmująca się stosunkami polsko-ukraińskimi nauka polska, w szczególności pion naukowy IPN.

Wskazanym więc, a nawet koniecznym, jest omówienie głównych cech nacjonalizmu ukraińskiego, który na Zachodzie kwalifikuje się jako nacjonalizm integralny, to znaczy będący ukraińską odmianą faszyzmu.
Integralny nacjonalizm ukraiński jest odmianą faszyzmu, w tym i tylko w tym należy upatrywać przyczyny masowego mordowania ludności nie tylko polskiej, ale także o narodowości ukraińskiej.

Dr Poliszczuk z Kanady szacuje, że z rąk OUN Bandery, w latach 1941-1950 padło co najmniej 80 tysięcy ofiar, narodowości ukraińskiej. Tę działalność, obok niszczenia mienia kołchozowego i samorządowego, OUN kwalifikuje obecnie jako „walkę z komunizmem”, zaś według dr Poliszczuka , można ją zakwalifikować jako ludobójstwo (genocid) wobec ludności tzw.łacinników (wyznania katolickiego), zaś w odniesieniu do pozostałych przypadków, jako zabójstwa masowe, dokonywane z przyczyn ideologiczno-politycznych, to znaczy nie ulegającą przedawnieniu – zbrodnię przeciwko ludzkości.
Nauka polska (i ukraińska) dotąd nie biorą pod uwagę faktu, że w okresie międzywojennym Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów była członkiem faszystowskiej międzynarodówki. Dokument, autorstwa W. Martyncia, protokołującego jedno z posiedzeń tej organizacji, która miała nazwę „Zjazdu Zagranicznych Narodowych Socjalistów” z siedzibą w Stuttgarcie, pieczę na którą z ramienia NSDAP sprawował min. J.Göbbels, opublikowano w 2001 roku.

Żródła faszystowskiej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego w OUN-UPA

Według powszechnie funkcjonującej definicji, faszyzmem nazywamy doktrynę o charakterze ideowo-politycznym,  uznającą stosowanie przemocy, z likwidacją fizyczną włącznie, jako działanie dozwolone przez aparat państwowy wobec ludzi, których ta doktryna uważa za wrogów lub obcych – z powodu ich rasowego pochodzenia,  przynależności etnicznej lub narodowościiowej, oraz wobec tych obywateli z własnego narodu, którzy wyrażają sprzeciw lub podejmują działania na szkodę powołanej przezeń władzy państwowej. Celem strategicznym faszyzmu jest ekspansja terytorialna i gospodarcza (imperializm) i panowanie nad własnym i podbitymi narodami. Faszyzm oparty jest na teorii darwinizmu społecznego.

Z kolei integralność nacjonalizmu ukraińskiego wynika z
a) zasad ideologicznych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego;
b) założeń programowych (polityki);
c) działań tego ruchu.

Cechą charakterystyczną integralizmu jest totalitaryzm, wprowadzany w życie przy pomocy zasady: kto nie z nami – ten przeciwko nam (tego trzeba odizolować, bądź zniszczyć fizyczne). Według znanego amerykańskiego badacza J.A.Armstronga, na Ukrainie Zachodniej, w latach dwudziestych, pewne grupy społeczne przygotowywały grunt dla integralnego nacjonalizmu ukraińskiego.
Ukraińscy autorzy na emigracji określają ukraiński ruch nacjonalistyczny, jego formę zorganizowaną w postaci Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), jako integralny nacjonalizm. Po wojnie, w Paryżu, wydano pod redakcją kolaboracjonalisty hitlerowskiego, Wołodymyra Kubijowycza, Encyklopedię ukrainoznawstwa, w której napisano:
„Nacjonalizm ukraiński podpada pod pojęcie ruchu totalitarnego. Podkreślany „wszechobejmujący” charakter ruchu przejawiał się w tym, że jego zwolennicy, całkowicie i bez zastrzeżeń, podporządkowywali się ideologii nacjonalizmu i organizacyjnej dyscyplinie (…) w przyszłym państwie ukraińskim miała być władza jednego ruchu (monopartyjność) oraz zasada wodzostwa.”

Zasady ideologiczne nacjonalizmu ukraińskiego

Ideologią nacjonalizmu ukraińskiego jest doktryna sformułowana przez Dmytra Doncowa.
Omawia ją szczegółowo  książka P. Mirczuka – „Narys istoriji OUN.”
Doktrynę tą przyjęto, w drodze uchwały, jako ideologiczną podstawę dla działalności OUN. Ukraiński, nacjonalistyczny historyk Wałentyn Moroz, w swojej wypowiedzi w audycji TV w Toronto, powiedział: „Powstający w latach dwudziestych ukraiński ruch nie wiedział, na którą nogę stanąć, aż pojawił Doncow, rzucił na stół swój „Nacjonalizm” i w krótkim czasie powstała OUN.

W „Nacjonalizmie”,  D. Doncow sformułował doktrynę w oparciu o darwinizm społeczny. Darwinizm społeczny jest tym elementem, który decyduje o kwalifikacji doktryny jako faszystowskiej. W sformułowanej przez siebie doktrynie D.Doncow twierdzi ” Dla zdrowych instynkt wolicjonalny niczym nie jest ograniczony. Utwierdzenie prawa do życia, przedłużenia rodu, posiada aksjomatyczny charakter … Takie samo prawo nacji do życia, stawia się tam ponad wszystko doczesne, fenomenalne, dające się uchwycić: ponad życie danej jednostki, ponad krew i śmierć tysięcy, ponad dobrobyt danej generacji, ponad rozumowe kalkulacje, ponad „ogólnoludzką” etykę, ponad wykombinowane pojęcia dobra i zła.” Teoria Darwina wyjaśnia postęp zwycięstwem mocniejszego nad słabszym w nieustannej walce o istnienie . I dalej :”Co pada, należy usunąć! Wszysto, co nie jest zdolne do życia, musiało sczeznąć z niego, gdy swoją siłą nie mogło udowodnić prawa do niego). Siła w historii jest jedyną miarą znaczenia … rację ma silniejszy . Na tej woli, a nie na rozumie, na dogmacie, aksjomacie , a nie na na dowiedzionej prawdzie, … na bezdowodowym porywie, … musi być zbudowana nasza narodowa idea . Głównym motorem naszych uczynków jest własne chcenie. Wola, którą Schopenhauer nazywa ślepą działalnością, chceniem, tęsknotą, porywem, żądzą, złością, gniewem, nienawiścią – stanowi pierwszą gałązkę życia. Egoizm, miłość, nienawiść, poryw, złość, dążenia do podbojów – to są zasady, które ożywiają świat . Trzeba być bezwzględnnym wobec innych. W walce o rozrost i przewagę rozróżniamy ekspansję jako cel, walkę jako środek.. Aby organizm mógł żyć, mnożyć się, potężnieć i wytrzymywać konkurencje z innymi, warunkiem niezbędnym jest ekspansja … Dążenie do owładnięcia obcych terytoriów właściwe jest wszystkim organizmom … ród ludzki, chociaż jest gatunkiem stadnym, jest jednocześnie gatunkiem drapieżnym .Ekspansja jest nie tylko samoutwierdzeniem własnej woli do życia, ale też zaprzeczeniem jej u innych. Każdy posiada tyle, ile wydrze innemu … Społeczeństwo, które odrzuca agresję, znajduje się w stanie upadku. Umacnianie woli nacji do życia, do władzy, do ekspansji – określiłem jako pierwszą zasadę nacjonalizmu … drugą jest dążenie do walki, świadomość jej konieczności, bez niej niemożliwe są bohaterskie uczynki, ani intensywne życie …. Patos u nosicieli wielkich idei przybiera formę … fanatyzmu, z przyprawą czegoś nieładnego … ten fanatyzm jest nieodwołalnym stanem ducha wszystkich działaczy i uczestników wszystkich epok … ten fanatyzm zwolenników wielkich idei wypływa z ich „religijnego” charakteru … Fanatyk od razu uznaje swoją prawdę za objawioną, którą muszą przyjąć inni. Stąd jego agresywność i nietolerancja wobec innych poglądów. Do emocjonalności i fanatyzmu wielkich idei, które uaktywniają masy, trzeba dodać jeszcze inną cechę: amoralność … z punktu widzenia tej moralności, musi się odczuwać nienawiść do wroga nawet wtedy, gdy on nam niczego złego nie zrobił. Moralność, o której tutaj mówię, odrzucała to człowieczeństwo, które zabraniało szkodzić innym, które ceniło życie ponad wszystko, które nienawidziło drapieżne instynkty … nie miało znaczenia przykazanie Kanta: „nie rób innemu, co tobie niemiło” . Tylko filistrzy mogą odrzucać i moralnie potępiać wojny, zabójstwa, gwałt, filistrzy oraz ludzie z obumarłym instynktem życia . Tylko te idee moralne są dobre, które są korzystne w konkurencyjnej walce o byt … dobre postępowanie to takie, które jest korzystne dla rodu, złe, które jest dla niego niekorzystne .Ta idea jest bezkompromisowa, brutalna, amoralna, kieruje się tym, co  służy w interesie. Te przymioty właściwe są każdej nacjonalnej idei, i to, a nic innego, daje taką siłę wybuchową w historii . Zwycięstwo mocniejszych i zdolniejszych leży w interesie postępu … usunięcie słabszych, też jest w interesie postępu i też nie może obejść się bez gwałtu, tego wielkiego czynnika w historii. Przyroda nie zna humanizmu ani sprawiedliwości . Bez gwałtu i bezwględności niczego nie stworzono w historii … gwałt – to jedyny środek, którym rozporządzają narody, zbydlęciałe przez humanizm … pragnienie wielkości swego kraju oznacza pragnienie nieszczęścia dla swoich sąsiadów.” .
Z doktryny D. Doncowa wynika, że każdy naród, w tym naród ukraiński, jest gatunkiem w przyrodzie i jako taki, uczestniczy w permanentnej walce o byt i przestrzeń z innymi narodami. Wewnętrzna struktura narodu ma charakter hierarchiczny, na jego czele ma stać „wódz” , podobnie jak we Włoszech Il Duce, a w Niemczech der Führer. „Wodzem” nacji ukraińskiej, w rozumieniu OUN, do 1938 r. był Jewhen Konowalec, a po nim Andrij Melnyk, a od 1940 roku za „wodza” narodu ukraińskiego w oczach większości nacjonalistów uchodził Stepan Bandera.

Członkowie OUN stanowili „gwardię”, nazywaną przez Doncowa „mniejszością inicjatywną”, która wobec reszty narodu ukraińskiego, zwanego przez tegoż Doncowa „czernią”, „bydłem”, stosowała „twórczą przemoc”.
„Nacjonalizm „D. Doncowa, po wojnie, był wydany w Monachium w 1958 r. reprintem w powielaczowej formie, a w 1966 roku ukazało się w Londynie jego trzecie wydanie, o którym wydawcy napisali:” To już trzecie wydanie „Nacjonalizmu” … w ten sposób odznaczamy też wielkie zasługi Autora w zakresie sformułowania pojęcia nacjonalizmu ukraińskiego … dajemy społeczeństwu ukraińskiemu to dzieło, które w ciągu 40 lat w dużej mierze przyczyniło się do duchowej krystalizacji narodu ukraińskiego. Na ideach, zawartych w tym dziele, wychowała się nowa generacja bezkompromisowego Ukraińca –Europejczyka.

Uroczystości na Krymie z okazji 65 rocznicy utworzenia UPA

Uroczystości na Krymie z okazji 65 rocznicy utworzenia UPA

W 2006 roku, z okazji 80 rocznicy pierwszego wydania, ukazało się na Ukrainie, kosztem OUN, kolejne wydanie „Nacjonalizmu”.
Na Ukrainie frakcje OUN organizują „naukowe konferencje”, poświęcone Doncowowi i jego doktrynie. Świadczy to o aktualności sformułowanych przez Doncowa zasad faszystowskich w nacjonalizmie ukraińskim. Potwierdza to publikacja działacza OUN, Wiktora Roga pt. „Dmytro Doncow: aktualność idei”. Ten sam portal internetowy opublikował, w 2006 roku, przedwojenne prace D. Doncowa, które wydane zostały przez OUN Bandery w Kanadzie w zbiorze pt.” Chrestom i meczem”, w przedmowie do którego napisano:” Czytając książkę „Chrestom i meczem” każdy będzie mógł przekonać się, na ile są żywe i aktualne umieszczone w niej twory, na ile każde słowo przemyślane, zważone i prawidłowe. W tej właśnie książce Doncow pisał: “Drakońskimi metodami podtrzymywano w zbiorowości
„myśl i wolę jedyną”, a nie przekonywaniem, nie pobłażliwością, nie tolerancją. Dobro naszej ojczyzny i karząca ręka sprawiedliwości na wyrodków i odszczepieńców – oto były sposoby, tak kardynalnie zapomniane przez liberalizm … A jak Mussolini zjednoczył Włochy? … On rzucił swoją ideę, zebrał wokół niej czarne koszule i oni postawili partiom ulimatum … Gdzie w nacji dojrzewa przełom … musi pojawić się grupa – aby zachwycić jednych, porwać drugich i – usunąć trzecich … W jaki sposób można zespolić zbiorowisko? Przede wszystkim, przez ustalenie szeregu dogmatów … ustanawiając prawdę jedyną, nieomylną. Przez natchnięcie tą prawdą, zapalenie ogółu wiarą … wbić tę wiarę i tę prawdę w zbałamucone przez chwiejne czasy i obce wpływy mózgi, bez żalu zwalczać niedowiarków … Nie jest wadą przywódcy, gdy czasem musi on spuścić przegniłą krew … aby zmusić żywioł do pokornego zgięcia karku … Kto nie z nami, ten przeciwko nam … Zakony dążą do stworzenia nowego autorytetu, w nich, jak w żadnej partii, rozwinięty jest kult przywódcy: wódz światowego proletariatu – Włodzimierz Lenin, Il duce – Benito Mussolini, der Führer – Adolf Hitler … Będąc swego rodzaju brygadą uderzeniową, oddziałem wybrańców, zakon musi też swoich członków, ulepiać z innego ciasta … „
Tak sformułowaną doktrynę D.Doncow nazwał czynnym nacjonalizmem.
Zaliczany do czołowych teoretyków nacjonalizmu ukraińskiego, Mykoła Sciborśkyj pouczał:
Faszyzm sceptycznie patrzy na twórcze możliwości mas ludowych, które nie są czynnikiem postępu. Twórczość nacji określa i realizuje mniejszość, nazywana arystokracją ducha … Idee faszyzmu nie ograniczały się do samej Italii … (one) żywiołowo pojawiały się i kwitły, wśród różnych, przede wszystkim zniewolonych i pokrzywdzonych narodów: to jest nacjonalizm … Współczesne ruchy nacjonalistyczne, faszyzm itp. … oparte są na spirytualistyczno-woluntarystycznym światopoglądzie … Żadna zdrowa nacja nie pójdzie na samoograniczenie: ona dąży do poszerzenia na zewnątrz, i tutaj na swej drodze napotyka na inne nacje … w ten sposób powstaje zjawisko, które nazywamy imperializmem … nacjonalizm ukraiński traktuje własną nację jako najwyższą ideową i realną wartość, wysuwając hasło: Nacja ponad wszystko! Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego jest całościowa, niepodzielna, wojownicza i nieprzejednana ... Dlatego swoją ideologię nacjonalizm buduje na maksymalizmie, zdrowym egoizmie, na miłości do swego, nietolerancji wobec wrogiego i na aktywności, zdolnej być żelaznym taranem dla zrujnowania obcej siły, która zechce stanąć narodowi na przeszkodzie. W wyborze środków wyzwolenia Narodu Ukraińskiego, nacjonalizm nie ogranicza siebie żadnymi, ogólnoludzkimi przepisami sprawiedliwości, miłosierdzia i humanizmu …, Wszystko to jest dobre, co dobre dla pomyślności, siły i rozwoju swojej nacji; wszystko to jest złe, co tę siłę i rozwój osłabia – oto podstawowe przykazanie ideologii nacjonalizmu ukraińskiego. „
Oto  jest właśnie doktryna faszyzmu ukraińskiego – jako ukraińska odmiana faszyzmu!
Dziś na Ukrainie działa banderowski Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN), w punkcie 23 jego Statutu napisano, że jego celem jest propaganda idei nacjonalizmu ukraińskiego. W Programie KUN napisano: “Kongres Ukraińskich Nacjonalistów jest spadkobiercą narodowo-wyzwoleńczych zmagań narodu ukraińskiego i jego najlepszych przedstawicieli: J.Konowalca, S. Bandery, R. Szuchewycza, S. Łenkawśkiego, J. Stećki i innych.”
O J.Konowalcu, S.Banderze i R.Szuchewyczu (Czuprynka) wiadomo, S. Łenkawśkyj znany jest jako autor „Dekalogu nacjonalisty ukraińskiego”, mniej znany jest J.Stećko, o którym trzeba powiedzieć, że w 1941 r., w swym życiorysie napisał, że jest zwolennikiem przeniesienia na Ukrainę hitlerowskich metod eksterminacji Żydów. Po śmierci S. Bandery, J. Stećko był „wodzem” OUN Bandery. Jego sekretarz, Roman Zwarycz, do niedawna był ministrem sprawiedliwości Ukrainy, obecnie jest doradcą prezydenta Juszczenki i jego przedstawicielem w Radzie Najwyższej Ukrainy.
Na Ukrainie działa Młodzieżowy Kongres Nacjonalistyczny, w preambule „Ideologicznej platformy” którego napisano: “ Młodzieżowy Kongres Nacjonalistyczny stoi na ideologicznych zasadach nacjonalizmu ukraińskiego i jest częścią składową ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, pod przewodem rewolucyjnej OUN.”

Jak faszystowska doktryna Doncowa była realizowana w praktyce przez OUN-UPA

Jak to przedstawiłem na moim blogu, w artykułach na temat historii ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich, ta działalność miała charakter ludobójstwa ludności polskiej, ofiarą którego, w latach 1943-44, padło co najmniej 120 000 ludzi – od niemowlęcia do starców. Miały też miejsce  masowe mordy cywilnej ludności ukraińskiej, ofiarą których w latach 1941 – 1950 padło co najmniej 80 000 ofiar – tak samo, od niemowlęcia do starców. Udowodniony udział w  tym ludobójstwie mają takie formacje zbrojne nacjonalizmu ukraińskiego, jak:

-Ukraińska policja pomocnicza, tzw. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA);

- „Służba Bezpeky” OUN Bandery; – utworzony z batalionów „Nachtigal’ i „Roland”  201 batalion Schümannschaften;

- 31 batalion SD, nazywany Ukraińskim (Wołyńskim) Legionem Samoobrony;

- policyjne pułki dywizji SS-Galizien brały także udział w zbrodniach wojennych.

Dotychcas, nie jest opracowany naukowo udział melnykowskiego „Bukowińskiego kurenia” w rozstrzeliwaniu ludności cywilnej w Babim Jarze pod Kijowem w 1941 roku.
Kureń ten dotarł w sierpniu 1941 r. do Kijowa i tam został przekształcony w oddział policyjny. Poczynając od września 1941 r., w Babim Jarze rozstrzelano około 200 tys. ludności Kijowa, w większości Żydów.

W związku, z tym deputowany do Rady Miejskiej w Równem, M. Szkuriatiuk oświadczył: „Jestem dumny z faktu, że wśród 1.500 oprawców w Babim Jarze było 1.200 policjantów z OUN i tylko 300 Niemców”. Popierany przez prezydenta W. Juszczenkę, minister J.Łucenko powiedział: „W Babim Jarze rozstrzeliwali Ukraińcy”. Redaktor melnykowskiego tygodnika, politolog S.Hrabowśkyj, potwierdza: „Oto paradoks Babiego Jaru: policjanci-Ukraińcy zostali włączeni do rozstrzeliwań”.

Cytowane powyżej, zupełnie niedawne wypowiedzi obecnych dygnitarzy ukraińskich potwierdzają,, że nacjonalizm ukraiński jest odmianą faszyzmu.

Taka ocena została sformułowana już dawno. Uczestniczący w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym w okresie międzywojennym, a po wojnie zamieszkały w Londynie, ukraiński myśliciel, Mychajło Demkowycz-Dobrianśkyj, występując pod pseudonimem „M.Łahodiwśkyj”, w 1947 roku napisał: “Doncow … był tym, który wagą swego autorytetu przeważył stosunek sił i zdecydował o wyniku walki o wyzwolenie bestii w ukraińskim człowieku.”
Grecko-katolicki ksiądz Jurij Fedoriw, doktor filozofii chrześcijańskiej, przed wojną uczestnik ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, w wydanej w 1959 r. w Toronto książce napisał: Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego …” tu wymagało się zaprzeczenia wszystkiego, ojca i matki, Boga i sumienia, prawa i etyki, miłości bliźniego i uczuć osobistych”.
Uczestnik i świadek wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku, Taras Bulba-Borowiec, ani polonofil, ani moskwofil, w listach otwartych do OUN Bandery, pisał w 1943 roku:
„Co wspólnego z wyzwoleniem Ukrainy mają banderowskie próby, aby już teraz podporządkować masy ukraińskie swojej partyjnej dyktaturze i faszystowskiej ideologii, która jest ohydna dla narodu ukraińskiego i przeciwko której walczy cały świat … O co wy walczycie? O Ukrainę, czy waszą OUN? O Państwo Ukraińskie, czy o dyktaturę w tym państwie? „

O polskich ofiarach wiadomo dość dużo, ale prawie nic nie wiadomo o ukraińskich ofiarach faszystowskiej OUN. Dowodem na ich popełnienie są dane, opublikowane w gazecie „Prykarpatśka Prawda”, w wydaniach gazety z okresu od 25 X 1990 do 12 VI 1991 roku, opublikowane na 63 stronach książki pt. „Gwałt na prawdzie o zbrodniach OUN Bandery” . Dane te jeszcze dziś, można potwierdzić w rozmowach z żyjącymi świadkami. Dla przykładu:

Wieś Potoczyszcze.
Burnas Wasyl, s. Iwana, traktorzysta, zamordowany w 1946 r.;
Bałan Paraska, c. Pawła (1908), gospodyni domowa, zamordowana w 1945 r. za to, że odmówiła wydania ounowom artykułów żywnościowych;
Wołoszczuk Ołena, c. Osypa (1891), gospodyni domowa, zamordowana w 1945 r.; Didiuk Anastazja, c. Ołeksija (1904), gospodyni domowa, zamordowana w 1945 r. za to, że odmówiła wydania ounowcom artykułów żywnościowych
Kostenko Hryhorij, s. Trochyma (1881), chłop indywidualny, zamordowany w 1946 r. za syna milicjanta;
Kostenko Rozalia, c. Josypa (1888), gospodyni domowa, zamordowana w 1946 r. za syna milicjanta;
Kostenko Anastazja, c. Hryhora (1911), gospodyni domowa, zamordowana w 1946 r. za brata milicjanta;
Kostenko Myrosław, s. Wiktor (1938), zamordowany w 1946 r. za ojca milicjanta …
I tak dalej, itp. W jednej tylko wymienionej w ww publikacjach wsi, banderowcy zmordowali 60 ludzi.
O nich dziś nie mówi się ani w Polsce, ani na Ukrainie, ani nigdzie na świecie.
O tych ofiarach, których było co najmniej 80 000, trzeba wiedzieć, aby nie mówić, że „Ukraińcy” mordowali Polaków, bo Polaków, Ukraińców i innych, mordowali banderowcy, ukraińscy faszyści.

Mordowanie za to, że Ukraińcy nie popierali OUN
Nacjonalizm ukraiński, jak każda odmiana faszyzmu, stosował zasadę: Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Według OUN, nie może być neutralnych Ukraińców. Już w rozkazie Krajowego Przywództwa OUN Bandery z 10 I 1943 r., w przeddzień mordów wołyńskich, powiedziano pod adresem świadomych i nieświadomych członków OUN: “Daje się zauważyć często ordynarne, nietaktowne zachowanie wobec swoich zwierzchników. Rozkazuję: … za zdradę tajemnicy organizacyjnej … za podważanie autorytetu OUN … karać się będzie – karą śmierci … Dowódcy – bądźcie bezwzględni wobec podwładnych. “ Rozkaz ten dotyczył nie tylko podwładnych, ale wszystkich Ukraińców.
Od pierwszych dni banderowskiej rewolucji, to znaczy od lutego 1943 roku, ludność ukraińska Wołynia miała „obowiązek” dostarczania na potrzeby OUN Bandery artykułów żywnościowych i odzieży. Ludność ukraińska Wołynia i Galicji była z reguły ludnością małorolną, nie należała do bogatych, nie dostarczała artykułów dla OUN dobrowolnie, uchylała się od nakładanych na nią obowiązków tym bardziej, że OUN nie była władzą. Tymczasem ta OUN już w lutym 1943 roku nakazywała: „Jak najszybciej, to znaczy na dzień 14.2.43 r. nadesłać wskazaną słoninę po 22 kg i 50 deko z każdego podrejonu … Na dzień 14.2.43 r. nadesłać po 5 metrów zboża z każdego podrejonu, również wełnianych wyrobów robić jak najwięcej … Niezwłocznie ma być wełna i wyroby z niej mają być u mnie, tak samo jak omówiona na odprawie bielizna … Przeprowadzić zbiórkę funduszy …”
Wymogi OUN Bandery w miarę upływu czasu były co raz to większe, doszło do tego, że ludność ukraińska musiała oddawać na rzecz OUN-UPA rzeczy, których nie było u tej ludności w nadmiarze, co widać z zarządzenia z dnia 4 XII 1943 r. Ludność ukraińska jednego z rejonów miała dostarczyć: kożuchów 30 szt., marynarek 30 szt., kufajek i spodni wacianych 24 szt., swetrów 24 szt., szalików 18 szt., ciepłych czapek 25 szt., butów 30 par.
Kto uchylał się od wykonania dostaw dla OUN, tego uważano za wroga, Oto dowód:
„Za wrogów narodu ukraińskiego uważamy wszystkich komunistów bez względu na ich narodowość, Lachów … tych, którzy występują przeciwko rozkazom UPA.”
Inny dokument:

„Rozkazuje się przystąpienie do likwidacji wszystkich wrogich nam elementów, seksotów, ( seksot oznaczał w sowieckim żargonie tajnego współpracownika „organów” bezpieczeństwa- przyp.autora) rezydentów (konfidentów) różnych narodowości, czy to są Ukraińcy seksoci, albo wszyscy jeńcy wschodniacy (zamieszkali na Kresach przedstawiciele innych narodowości, nie Ukraińcy – przyp.autora). W szczególności rozkazuje się likwidować na naszym terenie wszystkich wschodniaków … z przyjściem bolszewików przejdą na ich stronę z danymi o nas materiałami …

Bardzo ważnym i, mimo sygnalizowania przed kilkunastu laty, dotychczas nie rozpracowanym przez naukę polską problemem, jest nieochotniczy charakter Ukraińskiej Powstańczej Armii, w której w maju 1943 roku było co najmniej 50% „zmobilizowanych” spośród ukraińskiej ludności Wołynia, a pod koniec tego roku co najmniej 90% jej składu stanowili bezprawnie „zmobilizowani”. OUN Bandery „mobilizowała” nie tylko zwykłych członków UPA, ale i średnią kadrę, o czym mówi jeden z wielu dokumentów:

„ Nadrejon „Dołyna” … a) Na dzień 15 X 43 r. dać 120 ludzi z terenu na szkołę podoficerską. 16 X zmobilizowano 120 osób i skierowano na szkolenie dow. Korbanowi. b) Rozkaz dow. Dubowoho dostarczyć ludzi na szkołę oficerską, dnia 20 X zmobilizowano 20 ludzi … c) Rozkaz dow. Borystena zmobilizować 120 junaków na wojskowe przeszkolenie w junackim wieku … d) Rozkaz dow. Borystena zmobilizować 45 osób na szoferskie przeszkolenie … Miejsce postoju 17 XI 43 r. Stepowyj.”

Potrzebne jest wyjaśnienie: „szkoły podoficerskie i oficerskie” z reguły mieściły się w przygodnych stodołach, „słuchacze” podczas „wykładów” siedzieli w kucki na klepisku, „wykładowcami” z reguły byli ci, którzy odsłużyli służbę wojskową w Wojsku Polskim. Ochotnikami w UPA byli z zasadzie tylko ukraińscy policjanci, którzy w kwietniu-maju 1943, r. na rozkaż OUN Bandery, przeszli „do lasu”, oraz byli członkowie batalionów „Nachtigall” i „Roland”, z których w 1941 r. utworzono, działający do końca 1942 roku na pograniczu ukraińsko-białoruskim, 201 batalion Schuzmannschafeten. W literaturze polskiej, UPA ukazana jest jako wysoko zorganizowana armia, tymczasem, jak pisze szef sztabu UPA, Omelusik, siedzibą „sztabu” z reguły była izba w przygodnej chacie, a cała kancelaria mieściła się w mapniku „kierownika kancelarii”.
OUN Bandery stosowała publicznie terror, co potwierdza następujący dokument:

„Rozkaz dla przywódców i referentów w Kuszczu … Wszelkich agitatorów-propagandystów wrogich idei … na miejscu aresztować i niszczyć w obecności mas, stosować tortury … Miejsce postoju 09.11.44r. „Mandriwnyk”.

Agitatorami-propagandystami w rozumieniu OUN Bandery byli nawet ci Ukraińcy, którzy mówili, że metodami, stosowanymi przez banderowców, Ukrainy nie zbuduje się.
Wrogami OUN Bandery traktowała i mordowała tych Ukraińców, którzy ukrywali Polaków lub w inny sposób im pomagali, na przykład ostrzegając ich przed mającym nastąpić pogromami i mordami.
Dyscyplina w zorganizowanej przez OUN Bandery UPA była zastąpiona terrorem, za najmniejsze przewinienia, a tym bardziej ucieczkę z UPA, stosowano karę śmierci przez rozstrzelanie przed oddziałem, czasem nawet przez odrąbanie głowy przed oddziałem, o czym mówią niżęj przytoczone dokumenty autorstwa OUN:

„Do wszystkich oddziałów UPA im. „Bohuna”. Rozkaz nr 4. Powołany Sąd Polowy w dniu 1 XI 43 r. w sprawie aktów oskarżenia; 1) kozaka Bojka Jakowa … 2 Bura Iwana … 3) Marczenki Iwana … 4) Sawczuka Stepana … 5) Oneszczuka Stepana … 6) Klimaka Panasa … 7) Kołudiuka Fedora … uznając winnymi za zbrodnię dezercji, działalności na szkodę UPA … postanawia wydać wyrok śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok śmierci na wszystkich wykonano w dniu 1 XI 1943 r. Sława Ukrainie!”

Z innego dokumentu: „Wyrok … Dnia 23 IV 1943 r. … sprawdziwszy sprawę oskarżonego Martynowskiego Mykoły – Mucha … pod zarzutem prowokatorskiej działalności w szeregach UPA i OUN … skazuje oskarżonego Martynowskiego Mykołę – Muchę na karę śmierci przez odrąbanie głowy przed oddziałem UPA …”

Dlatego Taras Bulba-Borowiec pytał Przywództwo OUN Bandery: „ O co wy walczycie? O Ukrainę, czy waszą OUN? O Państwo Ukraińskie, czy o dyktaturę w tym państwie? O naród ukraiński, czy tylko o swoją partię?”

Na to pytanie nauka polska nie dała dotąd odpowiedzi, bezkrytycznie, ze względów politycznych przyjmując, że OUN Bandery walczyła o niepodległość Ukrainy.

Przyczyny mordów banderowskich
Określenie „mordy banderowskie” za względu na metody i przyczyny dotyczy zarówno mordowania ludności cywilnej przez formacje OUN Bandery, jak i formacje OUN Melyka. Nie przypadkowo nauka sowiecka nie podjęła tematu nacjonalizmu ukraińskiego, będącego ukraińską odmianą faszyzmu. Przyczyny tej „wstrzemiężliwości” doszukiwać się należy w obawie przed porównywaniem zbrodniczej praktyki władz ZSRR w odniesieniu do „wrogów narodu”, których, co prawda, nie niszczono w sposób masowo, oszczędzano w niektórych przypadkach rodziny, ale podobieństwo jest oczywiste. Poza tym, nauka sowiecka nie rozróżniała rodzajów nacjonalizmów. Wszystkie ideologie o zabarwieniu narodowym określała  jako „nacjonalizm burżuazyjny”, do takich nacjonalizmów zaliczała ona również rządy Ukraińskiej Republiki Ludowej z 1918 roku, mimo, że na jej czele stali: socjalista (nie bolszewik), Mychajło Hruszewśkyj, Symon Petlura i socjaldemokrata Wołodymyr Wynnyczenko. Nauka sowiecka , a także i polscy historycy nie zauważają faktu, że do końca XIX stulecia, na Ukrainie, nie ukształtował się nacjonalizm w rozumieniu europejskim.

Zajmująca się stosunkami polsko-ukraińskimi nauka polska weszła na błędną drogę, doszukując się przyczyn nieistniejącego „konfliktu polsko-ukraińskiego” w zaszłościach historycznych – w wojnach kozackich czy hajdamackich, które nie miały podłoża narodowego, tylko społeczne, jak też w polityce wobec mniejszości narodowych II RP. Nauka ta nie zauważa przy tym, że ta polityka nie odbiegała od polityki innych państw europejskich tego czasu. Ponadto była ona skierowana do wszystkich mniejszości narodowych w Polsce, a jednak fakt ten nie wywołał takich następstw, jak wyrzynanie ludności polskiej przez inne mniejszości, na przykład białoruską. Mało tego, wielu polskich historyków mówi o „wzajemnym wyrzynaniu się” ludności polskiej i ukraińskiej w latach 1943-1944. Z uporem nie podejmują badań  na temat zasad ideologicznych i założeń politycznych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, którego formą zorganizowaną była i pozostaje nadal Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Dlaczego? Czy przyczyną tego stanu jest, spowodowane przez ignorancję naukowców, lekceważenie zasad ideologicznych i założeń programowych OUN, która przecież jest zwieńczeniem ukraińskiego ideologiczno-politycznego ruchu, czy też z powodu braku badań w tym zakresie, spowodowanym poprawnością polityczną? Na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi trudno udzielić, jednak z bacznej obserwacji nauki polskiej wyciągnąć można wniosek, że główną przyczyną nie podejmowania badań w omawianym zakresie są motywy polityczne.

Sprowadzają się one do następującego twierdzenia: od 1946 roku, od rozpoczęcia „zimnej wojny” Zachodu przeciwko ZSRR, w szczególności po upadku ZSRR, struktury nacjonalizmu ukraińskiego pozostają na usługach Zachodu, są one pomocnymi w realizacji polityki USA wobec Rosji, a pomocnika nie należy obarczać mianem faszysty, który dopuścił się zbrodni ludobójstwa. Badanie ideologii i programów OUN właśnie do tego prowadzi. Dowodem braku zainteresowania przez naukę polską ideologią nacjonalizmu ukraińskiego jest fakt, że w 2006 roku, po dokonanym przekładzie na język polski doktryny D.Doncowa, po propozycji wydania tego przekładu pod adresem wszystkich uniwersytetów w Polsce, w tym KUL-u i Uniwersytetu im. Stefana Wyszyńskego w Warszawie, z żadnej uczelni, a także z IPN, nie było pozytywnego odzewu. Jednak przekład, mimo to, został wydany,
Na faszystowski charakter integralnego nacjonalizmu ukraińskiego wskazywał już kilkanaście lat temu znany naukowiec ukraińskiego pochodzenia z Kanady, Dr hab. Wiktor Poliszczuk. Niestety, polscy historycy, zajmujący się obecnie stosunkami polsko-ukraińskimi, tego problemu, jak do tej pory, nie zauważają.

Władze Ukrainy wobec nacjonalizmu ukraińskiego

Do tej pory, na Ukrainie, nie ma jednolitego stosunku władz do problemu nacjonalizmu ukraińskiego. Rząd Ukrainy i większość Rady Najwyższej Ukrainy postrzegają nacjonalizm ukraiński w negatywnych kategoriach, natomiast prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko podejmuje nieformalne i formalne kroki w kierunku uznania OUN-UPA, a więc nacjonalizmu ukraińskiego.
W dniu 14 X 2006 roku prez. W.Juszczenko podpisał dekret, zalecający Rządowi Ukrainy przygotowanie aktów prawnych uznających formacje zbrojne OUN, a więc działające po stronie Niemiec hitlerowskich, za takie, które walczyły o wyzwolenie Ukrainy.
Tym samym prez. W.Juszczenko zmierza do formalnego uznania formacji faszystowskich. W obecnej konfiguracji politycznej do takiego uznania nie dojdzie, jednakże odradzanie się faszyzmu na Ukrainie jest widoczne.

Prez. W.Juszczenko otacza się działaczami nacjonalizmu ukraińskiego, z jego inicjatywy ministrem sprawiedliwości Ukrainy był wspomniany wyżej Roman Zwarycz, prezesem wielomiliardowego przedsiębiorstwa „Nafohaz Ukrajiny” był „wódz” OUN Bandery na Ukrainie Ołeksij Iwczenko.Obaj, po odsunięciu ich z funkcji, zostali doradcami prez. W.Juszczenki.
To tylko kilka przykładów działalności prez. W.Juszczenki, zmierzających do uznania nacjonalizmu ukraińskiego, będącego ukraińską odmianą faszyzmu.
W interesie prawdy historycznej, w interesie sprawiedliwości jest nie tylko nie dopuszczenie do uznania OUN-UPA i innych formacji nacjonalizmu ukraińskiego, ale oficjalne, dokonane przez władze najwyższe Ukrainy, potępienie nacjonalizmu ukraińskiego, jego formacji zbrojnych, które dopuściły się zbrodni ludobójstwa i zbrodni wojennych, jako ukraińskiego ruchu faszystowskiego.

WeWeterani UPA w Wyszhorodzie na uroczystościach z okazji 65 rocznicy UPA

WeWeterani UPA w Wyszhorodzie na uroczystościach z okazji 65 rocznicy UPA

Na podstawie materiałów Dr hab. Wiktora Poliszczuka z Toronto (Kanada)

http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/poliszczuk.html

Historia ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich (3)

październik 4, 2009 - autor: niss26an49

Opis podstawowych faktów.

Antypolska akcja OUN-UPA na Wołyniu rozpoczęła się na przełomie marca i kwietnia 1943 r. Dwie następujące po sobie fale ataków na polskie miejscowości ruszyły najpierw na przełomie lipca i sierpnia 1943 roku, a póżniej, w grudniu 1943 roku. Największe czystki zostały przeprowadzone dnia 11 lipca 1943 r., kiedy to jednocześnie zaatakowano 167 miejscowości. Działania ukraińskiej partyzantki były bardzo okrutne -niejednokrotnie wybijano w pień całą ludność, nie szczędząc kobiet i dzieci. W lutym 1944 r. operacja OUN-UPA rozpoczęła się w Galicji Wschodniej i do czerwca 1944 roku objęła wszystkie powiaty w tym regionie.

Ludność polska wpadła w panikę. Ludzie uciekali do miast, grupowali się większych miejscowościach, tworząc tam bazy samoobrony. Ukrywali się w lasach i na bagnach. Część polskich uciekinierów wyłapali Niemcy i wywieźli na roboty do III Rzeszy. Już po pierwszych mordach UPA, dowództwo AK przystąpiło do organizowania samoobrony. Postanowiono utworzyć silne bazy obronne z zastosowaniem umocnień, rowów strzeleckich i zasieków. Ich obronę miały podjąć miejscowe oddziały podziemia. Jednocześnie zdecydowano się na utworzenie silnych, ruchliwych grup partyzanckich, współdziałających z obrońcami baz.

Polacy nie ograniczali się tylko do samoobrony. Nierzadko przeprowadzali krwawe akcje odwetowe (np. w marcu 1944 r. w Sahryniu czy w marcu 1945 r. w Pawlokomie), w których ginęły ukraińskie kobiety i dzieci. I choć nie można stawiać znaku równości pomiędzy akcjami polskimi i ukraińskimi, to faktów tych nie powinno się przemilczać. Niszczenia ukraińskich wsi z pewnością nie da się wytłumaczyć”gorączką walki”.

Działania ukraińskiej partyzantki nie były chaotyczne. Ich celem było zdobycie jak najlepszych pozycji wyjściowych do ewentualnej wojny z Polską. Ukraińcy dążyli do stworzenia silnych baz w Karpatach, na Wołyniu i w Tarnopolskiem, a następnie do zablokowania korytarzy między Lwowem a Przemyślem i Lublinem. Z tego ostatniego powodu, w okresie od marca do czerwca 1944 r., doszło do zaciętych walk polsko-ukraińskich w powiatach Lubaczów, Tomaszów Lubelski i Hrubieszów. Powstał tam prawie regularny front o długości ponad 100 km.

Kres tej swoistej polsko-ukraińskiej “wojny w wojnie” położyło przyjście Armii Czerwonej, goniącej Niemców i włączenie spornych terenów do ZSRR. Stało się wówczas faktem oczywistym dla Ukraińców, że to nie Polacy są głównym wrogiem niepodległości Ukrainy. Z tego powodu dowódca UPA w Galicji Wschodniej, Wasyl Sidor “Szelest”, a dniu 1 września 1944 r., wydał rozkaz wstrzymujący “masowe antypolskie akcje”. Od tej pory, wolno było jedynie atakować Polaków, służących w  tzw.Istriebitielnych Batalionach (sowieckiej milicji pomocniczej). Przekazywanie rozkazu do oddziałów trwało parę miesięcy. Poza tym nie zawsze go przestrzegano i tym zapewne należy tłumaczyć ataki UPA w województwie Tarnopolskim jeszcze w 1945 r. Niemniej, z czasem doszło do zmiany taktyki UPA wobec Polaków. Jej wyrazem były, między innymi, porozumienia, zawarte na przełomie kwietnia i maja 1945 roku,między poakowskim podziemiem a UPA, w województwach Lubelskim i Rzeszowskim w Polsce. Od 1945 r. mamy już zatem do czynienia nie tyle z walką Ukraińców przeciw Polakom, co z komunistycznymi wysiedleniami Polaków z ukraińskiej USRR oraz Ukraińców z Polski i reakcją na te wysiedlenia polskiego i ukraińskiego podziemia.

W podsumowaniu wojny ukraińsko-polskiej na Kresach należy podkreślić, że nawet do tej pory, sporna jest jeszcze liczba ofiar zbrodniczych działań Ukraińców. Zważyć jednak należy, że terror wobec Polaków był procesem długotrwałym. Polacy kresowi ginęli z rąk ukraińskich od 1939 do aż do 1947 roku. Podczas okupacji sowieckiej przeciw Polakom wystąpili, obok Sowietów, także Żydzi i Ukraińcy. Za niemieckiej okupacji Niemcy i Ukraińcy zniszczyli Żydów, a następnie Polaków.Podczas drugiej okupacji sowieckiej, po wyzwoleniu tych terenów od Niemców,zarówno Sowieci jak i Ukraińcy, dobijali ocalałe z pogromów resztki Polaków. Łącznie więc można przyjąć, że z powodu zbrodniczych działań nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA, z ich reki, w okrutnych mękach, zginęło na Kresach około 500 000 obywateli Polskich, tylko dlatego, że byli Polakami. Było to wiec ludobójstwo,w dodatku popełnione i przeprowadzone z wyrachowania, podyktowane chęcią przeprowadzenia czystek etnicznych.

Dziś, na Ukrainie, nazywa się to walką o samodzielną Ukrainę. Władze Ukrainy dążą do pełnej rehabilitacji Ukraińskiej Powstańczej Armii, i organizacji ukraińskich nacjonalistów OUN, co praktycznie już się dokonało. Przywódcom OUN i UPA, takim jak Stepan Bandera, stawia się w wielu miejscach na Ukrainie pomniki i stawia za wzór do naśladowania dla młodego pokolenia Ukraińców. Działania UPA zostały oficjalnie uznane przez prezydenta Juszczenkę za walkę o wolność i niepodległość Ukrainy,a weteranów UPA traktuje się jak bohaterów narodowych, zapraszając ich jako honorowych gości na państwowe uroczystościach. Zostały im przyznane uprawnienia kombatanckie.

Trzeba też w tym miejscu odnieść się do mało znanej i “kontrowersyjnej” – jak na dzisiejsze warunki – sprawy udziału setek Polaków w tzw. istriebitielnych batalionach NKWD, zwalczających, w latach 1944-45, partyzantkę ukraińską (UPA). Temat ten poruszono w jednym z biuletynów  IPN. Otóż według IPN, “W 1944 r. na Kresach Południowo-Wschodnich zajmowanych przez Armię Czerwoną, utworzone zostały polskie formacje paramilitarne – “istriebitielne bataliony” – przeznaczone głownie do zwalczania niepodległościowego podziemia ukraińskiego. W ich szeregi wcielono siłą lub zaciągnęło się wielu Polaków”- pisze Tomasz Balbus z IPN we Wrocławiu.”. “Kim byli Polacy walczący z Ukraińcami pod komendą  sowieckich czekistów; jakiej sprawie służyli?” – pyta ipnowski historyk. Otóż odpowiedż na pytanie Pana Balbusa wydaje się dość oczywista – wystarczy zapytać! Panie Balbus, skoro uważa się Pan za historyka, to powinien Pan wiedzieć, że zanim rozpoczęła się II okupacja sowiecka na kresach Południowo-Wschodnich,Polska społeczność była pozostawiona właściwie sama sobie, a w jej obronie – nie wszędzie – mogły działać zgrupowania AK, albo stacjonujące tam oddziały Węgierskie.Tam, gdzie nie operowało Polskie podziemie, pozostawali Węgrzy, jednak oni nie zawsze byli w stanie pomoc. Zatem tam, gdzie AK pomagać nie mogła,  tworzyły się społeczne grupy “SAMOOBRONY”, które później, po ponownym zajęciu tych ziem, sowieci “z przyzwyczajenia” nazywali “Istriebitielnymi Batalionami”, choć w ich szeregach nie było ani jednego czekisty, nie wspominając już o dowodzeniu tymi grupami. Bywało też, ze po wojnie, członkowie grup “Samoobrony” byli odznaczani przez władze sowieckie za walki z UPA w szeregach “Istriebitielnych Batalionów”, choć wcześniej nie byli oni świadomi, że Rosjanie zaliczali ich do tych paramilitarnych grup. Nikomu z tych ludzi,których lekkomyślnie oskarża o kolaboracje z NKWD historyk Balbus, nie przyszłoby do głowy dobrowolnie zaciągać się do NKWD.

Dla lepszego zilustrowania tej sytuacji można przytoczyć przykład miejscowości Delatyn, gdzie już od 1943 roku operowały grupy “Samoobrony”, a front przeszedł przez tą miejscowość w marcu 1944. Sytuacja nie ustabilizowała się z dnia na dzień, miejscowe walki z UPA i Węgram trwały jeszcze ponad 3 miesiące. Na ten okres przypada największa aktywność tutejszych grup “Samoobrony”, m in. wypędzenie ukraińskich chłopów z Zarzecza pożną jesienią 1944 roku, gdzie stacjonowało dowództwo lokalnych band UPA, które napadały na Delatyn, gdzie prowadzono rekrutacje i gdzie zaopatrywały się bojówki banderowców. Spalono 5 domów, a chłopów bez ubrań przegnano na sowiecka stronę – za rzekę Prut, gdzie natychmiast, siłą wcielano ich do Armii Czerwonej i wywożono do Worochty, na front. W takiej sytuacji nazywnie choćby domniemanymi “kolaborantami” ludzi, którzy bronili się przed napaścią i dość łagodnie obchodzili się z wrogiem, w porównaniu do tego, co Ukraińcy wyczniali z Polakami – jest co najmniej nie na miejscu. Według wspomnianego historyka z IPN, obecnie – bez szczegółowych i rzetelnych badań źródłowych – nie można dać jednoznacznej odpowiedzi na “trudne pytanie”, kim byli Polacy z”istriebitielnych batalionów”. “Polskimi żołnierzami broniącymi własnych rodzin i domów przed oddziałami podziemia ukraińskiego; ludźmi wprzęgniętymi siłą w sowiecką machinę wojenną; czy tez uczestnikami formacji kolaboracyjnych, utworzonych przez nowego okupanta z miejscowej ludności?” – zastanawia się Pan Balbus, który nie daje jednoznacznej oceny na te pytania. Te, oraz inne publikacje IPN, a także  bierność i brak aktywności w ściganiu sprawców zbrodni UPA na Polakach wskazują, że także i w tej sprawie IPN dokonuje manipulacji historycznej, prawdopodobnie z inspiracji politycznych.

Należy również – jeśli nie przede wszystkim – pamiętać że, oprócz podłoża etnicznego mordy, których dopuszczali się Ukraińcy, Niemcy i Sowieci miałytakze podłoże rabunkowe.

Całe mienie państwa polskiego i Polaków, mieszkających naKresach, zostało zagrabione.

Jak wyszczególniono na wstępie artykułu, językiem polskim w 8 kresowych województwach II Rzeczpospolitej, posługiwało się (wg spisu z 1931 r.) ca 5 600 000 osób. Biorąc pod uwagę przyrost naturalny z lat 1931-1939 można tę liczbę zaokrąglić do 6 milionów Polaków. Po zakończeniu wojny na ziemie Polski w granicach wyznaczonych przez Jaltę i Poczdam przyjechało 1 760 000 osób. W czasie trwania wojny, z Andersem ewakuowało się z ZSRR do Iranu 116 000 osób, w tym 78 500 żołnierzy. Z 1 Armią Wojska Polskiego pod dowództwem gen. Berlinga, do kraju przybyło ok. 100 000 osób. Nierejestrowane ucieczki Polaków z Kresów, objęły w czasie wojny co najmniej 40 000 osób. Stąd można wysnuć wniosek,że reszta – ca 2 000 000 – zginęła za sprawą trzech wrogów. Krew Polaków splamiła ręce Sowietów i Niemców, ale Ukraińcy też byli wszędzie tam, gdzie można było Polakom szkodzić.

Ta wielka nienawiść Ukraińców wobec Polaków towarzyszyła im nawet wtedy, gdy musieli opuścić swoje miasta i wsie. Aby zatrzeć ślady polskości i Kościoła Rzymskokatolickiego, pozostawione tam świątynie dewastowano, palono, równano z ziemią, bez względu na ich wartość zabytkową i artystyczną. Ziemie kresowe Polacy opuszczali w popłochu, jedynie uchodząc z życiem, podręcznym tobołkiem i świętym obrazkiem przy sobie. Na wschodzie pozostawili zagospodarowane wsie i miasta, gdzie w ciągu 600 lat polskiej obecności, tworzone były i gromadzone,nieprzebrane skarby kultury i dobra materialne. Należy żałować, że bardzo niewiele dobór kultury można było ocalić z pogromu. Na mocy umowy z 1946 roku przewieziono do Wrocławia cześć zasobów Ossolineum – 150 000 tomów wybranych z ogólnego zbioru. Później, dodatkowo, w 1947 przybyło 67 000 tomów. Umożliwiło to reaktywowanie biblioteki we Wrocławiu, gdzie włączono do Ossolineum, znalezione na Śląsku, cimelia bibliotek lwowskich, zagrabione podczas wojny przez Niemców.Zbiory czasopism trzeba było gromadzić od początku, bo ze Lwowa nie można było ich zabrać. Reszta Ossolińskich zbiorów wcielona została do Biblioteki Akademii Nauk ukraińskiej USRR. Muzeum Lubomirskich włączono do Galerii Miejskiej miasta Lwowa. Ocalał księgozbiór Teatru Lwowskiego. Po ekspatriacji, Teatr Polski ze Lwowa znalazł się w Katowicach. Tu w Teatrze im. Stanisława Wyspiańskiego, złożono cenne druki i rękopisy. W 1978 roku zostały one przekazane Bibliotece Śląskiej w Katowicach, w liczbie 5 350 egzemplarzy, ponad 1000 tomów – głownie rękopisów- wcielono do zbiorów Ossolineum we Wrocławiu. Ocalały niektóre przedmioty kultu, wywiezione z narażeniem życia przez repatriowaną ludność. Dziś, po długich staraniach, znaleziono ich ponad 200. Są rozsiane po całej Polsce, przypominają o kresowych świątyniach, które w wielu wypadkach juz nie istnieją. Rożne formy życia polskiego na Kresach obecnie powoli odżywają, należy je wspierać, ale są to niezwykle skromne relikty dawnej świetności.

W Kazachstanie mieszkają Polacy, którzy przypominają, iż niegdyś wywiezieni zostali z terenów kresowych Rzeczpospolitej Obojga Narodów, sięgających daleko na Wschód. Tez wymagają oni naszej troski. Wojna wyrwała tych ludzi ” z korzeniami” z ich ziemi. Śmierć,głód, trwoga i niezmierzony żal były im przez długie lata jedynymi towarzyszami.

Dziś Ukraina jest wolna, swobodna, ale bez swych dzieci nie jest i nigdy juz nie będzie to ta sama Ukraina. Taka, do której tęsknią nie tylko Polacy, ale i sami Ukraińcy. Miejscem, gdzie wychodziły sobie na spotkanie trzy kultury, gdzie wśród ukraińskich dzieci bawiły się polskie i żydowskie. Ten maleńki skrawek świata, przykryty owa wielobarwną, ujmującą, ludzka mozaiką, odpłynął gdzieś daleko, został zatopiony w wodach zamierzonej, Ukraińsko-Polskiej niepamięci.

Czy wzajemna nienawiść jest wciąż aż tak silna, aby musiały okazać się prawdą, tragicznym proroctwem słowa, wypisane na wstępie tego artykułu? “Polska czeka aż wyginie pokolenie Polaków,które te tragedię przeżyło i pamięta, dopiero wtedy będzie można przystąpić do układania dobrosąsiedzkich stosunków miedzy Ukrainą a Polską”. Czy naprawdę tylko o to nam chodzi? Jakie będą te nowe “dobrosąsiedzkie” stosunki?

Na podstawie materiałów: www.kresy.pl