Polskie napisy tekstu piosenki można uzyskać klikając na cc.
Wisława Szymborska: polityka i altriuki
Felieton literacki Marka Sienkiewicza
Niedawno odszedł Vaclav Havel. Zafascynowana jego twórczością i życiem była Wisława Szymborska. Niezwykle ceniła jego talent, a także heroiczną opozycyjność wobec komunistycznego reżimu Gustawa Husaka. W tym względzie losy naszej noblistki były bardziej zagmatwane, co naraziło ją później na niewybredne ataki.
Debiutowała tomikami „Szycie sztandarów” w 1949 roku i „Dlatego żyjemy”z 1952 roku. Szczególnie ten drugi jest apologią stalinizmu i snuje wizję jego szklanych domów, a w wierszu „Z Korei” poetka rzuca gromy na sadystycznych imperialistów z USA, którzy piją coca-colę, słuchają wrażej muzyki- jazzu i wykłuwają oczy małym dzieciom. Wiersz „Ten dzień”, z marca 1953 roku, to hołd oddany Józefowi Stalinowi. Ale przecież w tym samym czasie Zofia Nałkowska i Maria Dąbrowska umieszczały ospowatego Gruzina wśród geniuszy epoki. Po przełomie październikowym w 1956 r., Szymborska nie chowała trupa w szafie; nie odżegnywała się od związków z socrealizmem. Tłumaczyła się brakiem wiedzy o stalinowskim imperium zła i naiwną wiarą.
Książka „Wołanie do Yeti” z 1957 roku to nie tylko nawiązanie do egzystencjalizmu Jeana Paula Sartre”a i Alberta Camusa ; znamionuje też zmianę światopoglądową. Szymborska nawiązuje współpracę z paryską „Kulturą” i jest blisko „rewizjonistów”. Niewątpliwie wstrząsa nią zamordowanie przez SB jednego z owych” rewizjonistów, Henryka Hollanda (ojciec Agnieszki Holland) w 1961 roku, podpisuje się pod „Listem 34″, w którym intelektualiści protestowali przeciw łamaniu wolności słowa i cenzurze, a w związku z represjami wobec Leszka Kołakowskiego występuje z PZPR w 1966 roku. Te działania wymagały odwagi, mimo jej silnej pozycji w środowisku literackim; Gomułka pogardzał „pismakami” i wcześniej doszło do procesu Anny Rudzińskiej i Melchiora Wańkowicza. Od tego momentu nigdy już nie wpadała w koleiny polityczne i zawsze polegała na przyzwoitości. Natomiast po wprowadzeniu stanu wojennego opieką i dobrą radą wspierała wielu krakowskich opozycjonistów.
Powtórny taniec z politycznymi upiorami zaczął się po otrzymaniu Nobla. Atak zaczął Zbigniew Herbert, w którym w tym czasie wzbierały fale żółci i zazdrości (oberwał też Miłosz). Dołączyli prawicowi publicyści z twierdzeniem, że szkodziła Kościołowi…Nie ma sensu teraz tych słownych plwocin przywoływać. Szymborska wykazała się uczciwością i odwagą w sytuacji, kiedy to było rzadkie – w latach wzmożonych prześladowań opozycji przez Gomułkę i jego twardogłowych. Do końca pozostała wierna niezłomnej postawie.
Nauczyła się także dystansu wobec homo politicus spod najróżniejszych sztandarów.
Zawsze podchodziłem z szacunkiem do jej intelektu i zachwycałem się poczuciem humoru i ciepłem. Ale z dwojga noblistów z Krakowa bliższy, bo, co jest naturalne, bardziej męski, jest mi Miłosz. Mimo tego uwielbiam jej lepieje, limeryki i altruiki. Te ostatnie, satyra na komunistyczne slogany i dzisiejszą nowomowę, nie są pozbawione politycznych konotacji. Odwołując się do wyższych uczuć czytelnika, przewrotnie apelowała: „Urlop naszym posłom daj,/Sam, gdzie możesz, groź i plwaj”. Nie znosiła nadęto-rozdętych ceremonii i rytuałów. Ironizowała z bigoterii Moherów i nawet do śmierci podchodziła ze spokojem, czasem przekornym sarkazmem. Choćby w bardzo aktualnym z powodu strajków białych fartuchów altruiku: „Nie męcz aptek i lekarza/ Sam znajdź drogę do cmentarza”.
Na pewno nie chciałaby, żeby pisać o niej z patosem, jakąś wydumaną emfazą. Na kolanach. Tak też czynię.
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012
Mięso świata A.D. 2012
Felieton literacki Marka Sienkiewicza
Polityczni futurolodzy i spece od profetyzmu zapowiadają kiepski rok na świecie. Po bankructwie Lehman Brothers pogłębia się kryzys w UE, a Węgry zmierzają do tradycji tworzonej przez Ferenca Szalasiego i jego faszystowskich siepaczy. Nabrzmiewa sytuacja wokół Iranu. Przywódca tego kraju, Mahmud Ahmadineżad, kilka lat temu ogłosił krucjatę przeciw Żydom, uznał Holocaust za historyczne kłamstwo i teraz wymachuje atomową szabelką. Uderzając w złowieszcze tony; dojdzie do wojny Persów z Izraelem i USA i nie będzie to taki spacerek jak w Iraku. Ciekawe, jaką odegra w tej sprawie rolę Polska, którą Amerykanie proszą o wsparcie? Utrzyma się zatem podział zarysowany przez Samuela Huntingtona w „Zderzeniu cywilizacji”, iż konflikt na dużą skalę, między światem Islamu a Zachodem, jest nieuchronny i może zadecydować o dalszych losach nas wszystkich. Przy okazji Iranu warto wspomnieć o Orianie Fallaci. Zasłynęła uderzeniem w twarz Chomeiniego, gdy próbowano „przyozdobić” jej twarz kwefem przed wywiadem z Fakihem. Po zabójstwie reżysera filmu „Podporządkowanie „, Theo van Gogha, z rodziny Vincenta van Gogha, przez marokańskiego ekstremistę Bouyeriego, w Amsterdamie napisała książkę „Siła rozumu” w 2004 roku – wezwała do rozprawy z islamistami w Europie i nie wierzyła w społeczeństwo wielokulturowe, otwarte, w którym politycy europejscy przymykają oczy na prześladowanie kobiet w rodzinach imigrantów arabskich we Francji, Niemczech czy Norwegii. Podobnie myślał Andreas Breivik, ale wybrał makabryczną formę protestu. Polską Fallaci chciała być Manuela Gretkowska, lecz dość szybko skupiła się na opisach meandrów życia erotycznego klasy średniej, czyli „gównojadów i syssanek”, jak to określiła w „Scenach z życia pozamałżeńskiego”.
Ekscentryczna Oriana Fallaci w książkach, publicystyce poruszyła oczywiście tematykę, którą rozwinął Benjamin Berber w publikacji „Dżihad i McŚwiat”. Obecny rok zapewne będzie obfitował w dantejskie sceny między zwolennikami globalizacji (McŚwiat) i strażnikami tradycyjnych wartości (Dżihad). Idąc w ślad za typologią Berbera, do Dżihadu można zaliczyć Radio Maryja i środowisko PiS-u .W każdym razie prowadzi to do nasilenia rasizmu, nacjonalizmu, terroryzmu w wielokulturowych molochach UE. Przypomni się też barbarzyńska twarz antysemityzmu; u nas od kilku miesięcy grasujący na Podlasiu.
Tymczasem w naszym grajdołku męczeństwo lekarzy, aptekarzy i martyrologia pacjentów. Strach przed podwyżkami, nadzieje w piłkarskim EURO, gierki smoleńskie i uciekanie większości Polaków w prywatność. Nie można jednak wyłącznie skupić się na czubku własnego nosa, dbać o luksusowe podniebienie przy milionach pustych żołądków. Iran, Węgry, kryzys w UE, nacjonalizmy i terroryzm, polskie siermiężne piekiełko – to codzienne mięso świata, które z odrazą konsumujemy. Nie chcę krakać, padać w czarnowidztwo, lecz gorzki smak świata i hordy najróżniejszych politycznych troglodytów dopadną nas szybciej niż nam się to wydaje. Wtedy może zabraknąć czasu na wyprostowanie karku i podniesienie hardo głowy.
Marek Sienkiewicz
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012
Z ciemności w jasność?
Glosa o problemie postaw antysemickich wśród Polaków.
Relacje polsko-żydowskie, dotyczące minionego stulecia, były przez wiele lat zakłamywane. Jedynie nadmiernie dociekliwi mogli odsłonić rąbka prawdy. Odcinali się przy tej okazji od natrętnej mitomanii narodowej, gloryfikującej wszystko co z polskiego ducha i czynu. Wyłom uczynił Jan Tomasz Gross “Sąsiadami”; dotarło wówczas do Polaków, że było Jedwabne, Radziłów i w 30 innych miejscowościach Podlasia nasi rodacy dość ochoczo brali udział w grabieniu i mordowaniu Żydów. Następne książki Grossa – “Strach” i Złote żniwa” sprzed roku, pogłębiły jedynie tą niewesołą refleksję. Rzuciły ponadto snop światła na to,co tkwiło w ciemnościach kłamstwa i niepamięci. Rozjaśniły pamięć, ale nie poprawiały stanu rozjątrzonej, narodowej dumy.
Przeciwnicy Grossa przypominali o “Żegocie” i pisarce Zofii Kossak, Wandzie Krahelskiej i Władysławie Bartoszewskim, o Irenie Sendler i uratowaniu przez nią ok.2,5 tysiąca dzieci żydowskich, o dokonaniach Jana Karskiego i około sześciu tysiącach naszych rodaków, którym medale przyznał Instytut Pamięci Yad Vashem. Mimo tego desperackiego kontrataku na autora “Sąsiadów”, mit o dobrym, nieskazitelnym Polaku w czasach “Shoah” został wyrzucony do lamusa. Zaczął osiadać na nim przyciężkawy kurz.
Próbą zrównoważenia tych dwóch stanowisk wobec prawdziwych czy urojonych win Polaków jest ostatni film Agnieszki Holland. Oparty na biograficznej książce Krystyny Chiger “Dziewczynka w zielonym sweterku”. Prawdziwa historia o “szmalcowniku” we Lwowie, który dokonuje przemiany duchowej, ratuje z opresji rodzinę Chigerów i kilkunastu innych Żydów. Byli więc i tacy, jak Leopold Socha; drobny złodziej zdolny jednak do heroizmu. Aliści poprzez tą historię dzieło Holland nie zaciemnia ogólnego wizerunku “szmalcowników”. Wielu z nich ukrywało Żydów dopóty, dopóki mieli pieniądze, a następnie alarmowało Niemców. Zdarzały się też bestialskie mordy na byłych podopiecznych. Kedyw zaczął karać za ten proceder dopiero od 1943 roku, kiedy akcja zagłady nabrała pełnego rozmachu. Dość późno. Notabene:kilka lat temu było głośno o “szmalcownictwie” przy sprawie Jana Kobylańskiego. Ten milioner i guru Polonii w Ameryce Południowej, zajmował się w czasie wojny tego typu działalnością i jest zamieszany w śmierć kilku Żydów. Teraz jest sponsorem mediów Tadeusza Rydzyka i czasami funduje wakacje polskim politykom. To tak na marginesie. Muszę przyznać: wbrew tytułowi ” W ciemności”, film Holland jest jak strumień światła. Dodaje naszemu obrazowi harmonii i czyni go jeszcze prawdziwszym. To następny krok do wyjścia z czerni i mroku stereotypów i spekulacji różnych “naciągaczy “dziejów jak choćby prof.Jan Żaryn i jemu podobni.
Węgierski noblista Imre Kertesz pisał w ” Kadyszu “, że słowa ojciec i Auschwitz brzmią w nim jednym echem. Po trosze zgadzam się z nim, na co zżyma się Bezik, wierzący w bardziej pozytywne i budujące wzorce dla następców. Ona tak ma…Doświadczenia “Shoah” i Oświęcimia-Brzezinki były swoistym laboratorium, w którym badano dany nam przez “ojców”, czyli wcześniejsze pokolenia, ekstrakt, żaden eliksir, z wartości i idei. Okazał się on niezwykle gorzki, zatęchły, trudny do przełknięcia. A miał pomóc w określeniu natury ludzkiej; w tym sił moralnych i witalnych Polaków. Książki Grossa, Chiger, pozawalają na wyjście z ciemności historycznych( Ciemnogrodu!?) ku prawdzie, która zawsze oczyszcza, rozjaśnia. Nawet ta dla nas najgorsza, bolesna. Artyzm filmu Holland przekonuje, że z naturą ludzką nie jest aż tak do końca kiepsko, jak twierdzi choćby Kertesz. W tym jej artystycznym przesłaniu można właśnie uchwycić światło. Pokazuje wyjście z kanału, w którym narzekactwo, smutek i nienawiść. To przesłanie ku pokrzepieniu jasnej strony naszej natury.
Marek Sienkiewicz
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Copyright by Marek Sienkiewicz, 2012
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku
Życzenia na Boże Narodzenie i na Nowy Rok. “Kolęda dla nieobecnych”, w wykonaniu B. Rybotyckiej, kompozytor – Zbigniew Preisner.
Vaclav Havel i Wygnaniec z Bajki
Wspomnienie o Vaclavie Havlu
Vaclav Havel w swoim życiu najpoważniej traktował pisarstwo. Jako że jest ono buntem wobec zła na naszym padole łez, trafił też do polityki w czasach wszechwładzy komunizmu. Jednak pamiętał o zasadzie wieloletniego prezydenta Czechosłowacji, Tomasza Masaryka : „Nie Cezar, ale Chrystus – oto sens dziejów”. Polityka ma służyć ludziom i prawdzie, ma być egzemplifikacją dobra. Tą „bajkową ” wersję polityki Havel urzeczywistniał, stając za „Manifestem dwóch tysięcy słów” innego pisarza, I. Vculika i uczestnicząc w Praskiej Wiośnie. Potem ten znany dramaturg, represjonowany przez reżim Husaka, pracował jako palacz w kotłowni i robotnik w Browarze Trutnow. Już po powstaniu Karty 77 napisze słynny esej – „Siła bezsilnych”, o budowaniu wszelkiego ludzkiego działania na miłości i prawdzie ; odwoływał się w nim do tradycji, zapoczątkowanej przez Masaryka. Niewątpliwie dał intelektualny impuls ówczesnemu pokoleniu dysydentów w Europie Środkowo-Wschodniej. Przede wszystkim w Polsce, w której było sporo jego przyjaciół, m.in Jan Lityński, Zbigniew Janas, Adam Michnik, Henryk Wujec.
Życie tego ciepłego człowieka, wyrafinowanego intelektualisty, było pełne nagłych zwrotów i nieoczekiwanych puent. Wtrącony w 1979 roku do więzienia, pisze do ukochanej żony listy. Powstanie z tego książka „Listy do Olgi” – jeden. z najpiękniejszych przykładów prozy o miłości. Po Aksamitnej Rewolucji i wyborze na prezydenta Czechosłowacji, dopadnie go słowackie i czeskie piekło. Republikanin Miroslav Sladek i inni faszyzujący Czesi głosili, że Havel to agent bezpieki, alkoholik i narkoman, a głosowanie na niego to jak głosowanie na Adolfa Eichmanna. Skąd my to znamy!? Zatem to nie tylko polski folklor!?. Przez dziesięć lat prezydentury sam pisał wszystkie swoje przemówienia, mając ciągle wrażenie, że beznadziejnie powtarza w kółko sam siebie, zanudza słuchaczy. Im dłużej był głową państwa, tym czuł coraz większą pokorę i skromność. Również sympatię dla wrogów, mimo że dopiekali mu za drugą żonę Dagmar i prokurowali nonsensowne afery majątkowe.
Popularny wśród Czechów Vaszek, w krótkim eseju „Wygnanie z bajki” kpi ze sztampy władzy. Z autoironią i dystansem podchodzi do swojej rolli dziejowej; z dnia na dzień został wrzucony do świata bajki, żeby przez następne lata spadać na ziemię. Odnajdywać niepokój i zwątpienie w sens własnego życia. Napisany trzy lata temu dramat „Odejścia”, to jego memento mori, przeczucie całkowitego wygnania – życie opiera się na rozstaniach i odejściach. We wspomnianym eseju jest zdanie, które przypomina także słowa z „Pochwały nudy” Brodskiego. Brzmi ono: „Trzeba uważnie przysłuchiwać się ostrzegawczym głosom poetów i traktować je poważnie, może nawet bardziej niż głosy bankierów czy maklerów, ale nie można się łudzić, że świat dotknięty dłonią poety zamieni się w poezję” - tak Havel pisał o potrzebie bajki i wygnaniu z bajki. Był na pewno bajkowym człowiekiem.
Marek Sienkiewicz
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011
Cesaria Evora – INGRATA ( wspomnienie)
I felt so sad when I’ve got the information of Her sudden death… R.I.P.
Czuję żal i smutek z powodu Jej nagłej śmierci. Niech spoczywa w pokoju.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2012
Glosa do stanu wojennego
Felieton literacki Marka Sienkiewicza
Wzmiankowani wcześniej Indianie, z kompleksów, chorobliwej podejrzliwości, obsesji, zwykłej zawiści i cynizmu stworzyli swój własny wewnętrzny rezerwat. W nim trwają w symbiozie z wyimaginowanym obrazem wroga i ścieżki wojennej, wiodącej do wolności. Nigdy jej nie odczują, gdyż nie potrafią, przy skundleniu duchowym, odnaleźć wolności w sobie. Dziś, przy łomotach bębnów i powiewach chorągwi, zorganizowali ” Marsz Niepodległości i Solidarności ” ; zamierzają w niepodległym kraju nad Wisłą walczyć o …niepodległość. Pomysł godny uwagi, chociaż karkołomny – żaden rodzaj niepodległości ich nie zadowoli, pozostaną w rezerwacie, jak w mateczniku. Ten marsz przy okazji kolejnej, skądinąd ponurej rocznicy stanu wojennego.
W przeddzień stanu wróciłem do Doliny Dzwonów, po męczącym strajku studenckim we Wrocławiu. Wieczorem w sobotę słuchałem radiowej „Trójki”, audycji Piotra Kaczkowskiego z muzyką Pink Floyd, King Crimson i szczyptą poezji. O północy radio zamilkło, a ja przez dłuższą chwilę zastanawiałem się, co mogłem zepsuć w odbiorniku. W końcu poszedłem lulu. Dopiero rano zorientowałem się, że z radiem jest w porządku, a wszystkiemu winien generał Jaruzelski. Nastąpiły miesiące upokorzeń, zawiedzionych nadziei, łajdactw WRON-u i krętactw partyjnych twardogłowych, kolaboracji PRON-u z Janem Tomaszewskim i byłym ideologiem ONR, pisarzem Janem Dobraczyńskim na szpicy. Zastanawiało tak łatwe rozbicie, przez reżim, największej masowej organizacji na świecie, „Solidarności” i los ludzi w obozach. Plotka głosiła, iż takowy znajdował się w Dolinie Dzwonów, przebywał w nim znany komentator sportowy Tomasz Hopfer. Dobiegały wieści, że w kobiecym obozie w Białołęce umierała słynna Gajka Kuroń, której Stanisław Barańczak poświęcił piękny wiersz „Grażynie”; próbował ją ratować Marek Edelman. Budziły wściekłość kłamstwa o śmierci Grzegorza Przemyka, syna znakomitej poetki Barbary Sadowskiej…Dawne dzieje.
Niewiele powstało ważnych dzieł na temat tamtych czasów. Film Kutza ” Śmierć jak kromka chleba”, piosenki Kaczmarskiego, tomiki Herberta i Barańczaka, książki „Kadencja” Jana Józefa Szczepańskiego i „Notatnik stanu wojennego ” Andrzeja Szczypiorskiego. Notatki autora „Mszy za miasto Arras” o jego pobycie w obozie w Jaworznie. Towarzyszami niedoli byli Mn. prof. Władysław Bartoszewski i działacz ROPCiO, Stefan Niesiołowski, na którego rubaszność i zbyt „pieprzne ” kawały Szczypiorski często narzekał. Przy okazji niejako podważał mit o robotniczym etosie twierdząc, że opozycja w Polsce to była garstka ok.10-12 tysięcy ludzi, a całą resztę charakteryzował owczy pęd.; zgoda na realny socjalizm pod warunkiem pełnej michy i taniej wódy. Dlatego tak łatwo zdławiono „Solidarność” . Oj, niepoprawny ten Szczypiorski
Poglądy tego pisarza wywoływały kontrowersje. Kontrowersyjne było też jego życie. Współpracował z SB, a potem związał się z KOR i PPN Zdzisława Najdera. Kiedy stał się opozycjonistą, raporty na niego do SB pisał syn, Adam Szczypiorski. Oficer SB wspomina syna pisarza jako człowieka niezwykle pazernego. Powikłane losy, jakich tysiące, w pokoleniu Konradów Wallenrodów.
A stan wojenny czeka na swoje wielkie dzieło. Może będzie nim film Wajdy „Wałęsa”, do scenariusza Janusza Głowackiego.?!. Pożyjemy jeszcze trochę, zobaczymy…
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Marek Sienkiewicz
O kuszeniu do zamordyzmu
Hermana Brocha studium faszyzmu i zapis rytuału „kuszenia” do zamordyzmu.
I „Kusiciel” Hermana Brocha- ostatnia powieść tego znakomitego austriackiego pisarza, wydana w 1953 roku- to zdecydowanie jedno z najważniejszych dzieł prozatorskich XX wieku, a niżej podpisany jest dość gorliwym zwolennikiem tego poglądu. Ponadto utwór to wciąż aktualny. Traktuje o odradzającej się raz po raz we współczesnych społeczeństwach tęsknocie za ładem, poczuciem bezpieczeństwa. Za jednością zachowań i wartości w świecie powikłanym przez różnorodność i względność. Od wielu lat głośna artykulacja takiej tęsknoty staje się również udziałem części Polaków. Postrzegany od lat kryzys wartości światopoglądowo-moralnych, nie jest jednak- podobnie jak dla Musila, Hessego czy teraz naszego Konwickiego- kwestią dziesięcioleci. To proces drążący świat od kilku wieków w tempie coraz bardziej przybierającym na sile, w miarę zbliżania się do końca naszego stulecia i na początku następnego. Odkąd człowiek utracił swój średniowieczny ideał świata uporządkowanego, czyli kiedy zakwestionowano filozoficzną wizję Akwinity z jego hierarchią bytów, wszystko zaczęło się gmatwać i komplikować. Jedyną alternatywą dla jedności- nagle dobitnie, gwałtownie negowanej- stała się wielość. Ta rozmaitość filozoficznych nurtów, ta mnogość wzajemnie wykluczających się koncepcji literackich, coraz większe i coraz bardziej pstrokate bogactwo form życia kulturalno-obyczajowego, wręcz rewolucje obyczajowe- czyż nie są wyrazem braku stabilizacji, totalnego relatywizmu ?!. Ta wielość- przekonuje Broch- staje się nie do zniesienia, ponieważ nieograniczona mnogość formuł bytu równa się poniekąd brakowi…jakiejkolwiek formuły, oznacza wszystko i nic, absolutną pełnię i totalną pustkę. Tymczasem większość ludzi pragnie prostych rozwiązań i prostych prawd. Chce w miarę szybko uchwycić sens swojego ziemskiego bytowania. Zatem z łatwością lgnie do wszelakich nacjonalizmów, populizmów a i rasizm- w ujęciu Gobineau i jego epigonów – jest chętnie przyjmowany. I oto pojawiła się doktryna, która oferuje rozcięcie wszystkich gordyjskich węzłów życia- zawoalowana ideologia przemocy i okrucieństwa- i zyskuje aprobatę, triumfuje, pociąga masy, niszczy opór jednostek, ogłasza- po stuleciach chaosu i anarchii- nowy porządek i ład. W tym miejscu winno pojawić się pytanie. Czy ta doktryna to jedynie melodia przeszłości, czyż nie wołamy tęsknym głosem za unifikacją zachowań, jednością moralno-polityczną , co byłoby podstawą do tworzenia zamordyzmów-faszyzmów? Nad ową doktryną pochyla się Broch , dokonuje jej wiwisekcji. Bowiem „Kusiciel” jest filozoficznym, politycznym i psychoanalitycznym studium faszyzmu i zapisem rytuału „kuszenia”.
II
Do niewielkiej górskiej miejscowości przybywa młodzieniec Mariusz Ratti, mętny krasomówca, który szybko zdobywa przewagę nad otoczeniem. Jak mówi o nim narrator- wiejski lekarz: „aktor, szarlatan, hipnotyzer, łowca dusz, jeden z tych, którzy starają się budzić nienawiść, wiedząc że nie tylko miłość, lecz i nienawiść stanowią mocne spoiwo, wiedząc że przez nienawiść, jaką się budzi, można sprawować władzę „Można domniemywać, że Broch tworząc Rattiego myślał o Hitlerze. Ten fragment można też odnosić do obecnej wojny polsko-polskiej… W każdym razie Mariusz to swoiste medium, głosi w gruncie rzeczy to, co inni myślą- jego głos jest więc odzwierciedleniem języka zbiorowości, jest głosem sumienia ogółu. Jeden z bohaterów powieści Wenter tak to ujmował: „Mariusz jest takim samym człowiekiem jak my, panie doktorze, tak samo samotnym i z taką nienawiścią w sobie, jest dokładnie taki sam jak my, a wypowiada jedynie to, co myślimy, jak go rozumiemy, a chrześcijańskiej miłości już nie rozumiemy”. A ksiądz Rumbald dopowiadał narratorowi: „Wiecznie pieniądze, taniec wokół złotego cielca” , mając świadomość całkowitego kryzysu kultury z kręgu śródziemnomorskiego i powszechnego upadku religii, sztuki i filozofii. Te słowa można traktować jako ponure proroctwo Brocha, które spełniło się; kryzys i upadek pogłębiają się. Postać Rattiego uosabia też to, co nastąpiło po słynnym „Bóg umarł. Jestem poza dobrem i złem” Friedricha Nietzchego. Mianowicie dawni władcy mieli zwykle oparcie w wierzeniach religijnych społeczeństwa, byli „pomazańcami bożymi”. Dyktatorzy XX wieku, nie mając tej boskiej poręki, sami kreują się- zgodnie z zasadą wodzostwa- na bogów, którzy mają zbawić swój lud na ziemi. Stają się namiastką, substytutem Boga. Masowa „ucieczka od wolności”, opisana dokładnie przez Ericha Fromma, jako podstawa współczesnych struktur autorytarnych i totalitarnych, domaga się kogoś, kto by myślał za nas, decydował za nas, wybierał za nas , a nade wszystko, wskazywał wroga, którego możemy obwiniać o nasze niepowodzenia; może to być zawsze ktoś inny- ze względu na narodowość, religię czy postawę moralną. W zamian obdarzamy go pełną wiarą, nieraz fanatyczną, i to my także, nie tylko on sam, znajdujemy w nim Boga: „Czy Bóg go przysłał, o tym równie mało mogę powiedzieć, jak o tym, czy Bóg sprawia, że mamy żniwa. Może to ziemia go przysłała, ale przybył nie bez przyczyny. Bóg jest tu tylko imieniem”- tak Wenter mówił o Mariuszu. Niewątpliwie autor „Kusiciela”, jak choćby nasz Witkacy w „Gyubalu Wahazarze”, zgłębiał fenomen „substytutu Boga”, odnoszą to do postaci Mussoliniego, Hitlera czy też Stalina. Na początku XXI wieku, jest również kilku politycznych proroków marzących o takiej roli, także w Europie.
III
Bodajże najważniejsze wydarzenie w „Kusicielu” będzie miało miejsce podczas górskiego odpustu. Ratti doprowadził tłum do ekstatycznego skandowania przy Zimnym Kamieniu: „Ofiara,ofiara!”, czego następstwem było zamordowanie przez Sebesta Imgard- symbolu czystości i niewinności. Jej śmierć ma powetować nieszczęścia, niedostatek, wszelkie klęski życiowe mieszkańców wioski, jej ofiarowanie to klasyczny przykład szukania i znalezienia „kozła ofiarnego”. Tak zawsze funkcjonują społeczności autorytarne i totalitarne, a syndrom „kozła ofiarnego” stanowi o istocie ich duchowości; Hitler taką rolę wyznaczył Żydom, Mussolini komunistom, Stalin „wrogom ludu”.
Ratti jest więc duchowym sprawcą tego zabójstwa, ale jako, że wszyscy domagali się pokutnej ofiary- zatracając się ze swoim „ego” w reakcjach tłumu- wszyscy są winni i nie mogą stanąć na zewnątrz i z powodzeniem, wynosząc ponad innych swoją niewinność, potępiać i oskarżać. O to właśnie chodzi. Irmard jest tym, co ma tworzyć nową wspólnotę duchową. Puentą działania Rattiego jest więc mord i poczucie odpowiedzialności za ten czyn wszystkim mieszkańców wioski; owa „zmowa” w zbrodni ma stanowić przyzwolenie na dalsze zło. Niemcy tego doświadczą podczas Holocaustu.
Kim jest Mariusz Ratti w odniesieniu do realiów historycznych- nietrudno się oczywiście domyślić. Cała jego błazeńska fanfaronada, jego pajacowaty styl bycia klasycznego hosztaplera i uzurpatora, jego zawrotna kariera- od włóczęgi po Fuhrera wioski- nader dobitnie koresponduje z życiorysami licznych bonzów III Rzeszy czy faszystowskich Włoch. Przecież Hitler był „włóczęgą” państwowym i obywatelstwo Niemiec otrzymał dopiero w 1932 roku…
Grunt do swoich działań ma już przygotowany; totalny kryzys wartości moralnych w licznych społeczeństwach europejskich, przyrównać można do beczki prochu, której wystarczy iskra, by eksplodowała. A on, Ratti- przy aprobacie innych- pragnie być podpalaczem świata, by zaprowadzić w nim swój zbrodniczy ład.
„Kusiciel” jest ostrzeżeniem przed pojawiającymi się co jakiś czas „zbawicielami” świata; u nas też ich nie brakuje. Głoszą potrzebę nowych absolutów, znowu wskazują wrogów, wprowadzić mogą ludzkość na drogę błędu. Degrengolada naszego modelu kulturowego trwa, kryzys ekonomiczny przetacza się przez Europę. To wymarzony czas dla kusicieli.
http://mareksienkiewicz.wordpress.com/
Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011
