Archiwum

polityka

Wiadomo, że relacje polsko- rosyjskie nie są usłane różami i od ich zarania budzą spory. Zaczęło się właściwie od Bolesława Chrobrego i krwawych łun w rejonie Kijowa, zgwałcenia Przecławy przez przyszłego króla Polski (o czym zaświadcza Gallus), lecz wydarzenia te dotyczyły Rusinów.  W 1535 roku, hetman koronny Jan Tarnowski, wziął do niewoli pod Starodubiem 1400 jeńców rosyjskich, i nie mając czym ich karmić, nakazał wyciąć w pień. Potem były wyprawy na polskie Indie Zachodnie, czyli Rosję, zdobycie Moskwy, gdzie Polacy nie byli wcale anielscy.  Jak to spisywał naoczny świadek, Samuel Maskiewicz w “Pamiętniku” :  ” Co się komu podobało, i u największego bojarzyna, złoto i srebro, córkę i żonę, brali je gwałtem” . W międzyczasie, po raz pierwszy,  w istotny sposób pojawia się Smoleńsk, który nasi dzielni wojacy opanowali w 1611 roku. Następnie była wojna smoleńska Władysława IV, utrata tej twierdzy na rzecz cara Aleksego i wytyczenie szlaku smoleńskiego przez Napoleona, któremu towarzyszyło ok.100 tysięcy Polaków ks.Józefa Poniatowskiego, dramat polskich oficerów w Katyniu pod Smoleńskiem i ostatnia tragedia lotnicza, w której zginęło 96 prominentnych polityków i wybitnych Polaków, oraz prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią. Po treści i tonie dyskusji, prowadzonej w kraju na temat tej katastrofy sądzę, że przez następne kilkadziesiąt lat Smoleńsk będzie wciąż obecny – bardziej polski niż rosyjski, dzieląc nas skutecznie na łajdaków i świętych.

Dziwi mnie zestawianie ze spiskiem smoleńskim Radka Sikorskiego. Po studiach w Oxfordzie, podczas których była wielka miłość i bolesne rozstanie z Olivią Williams
(grała główną rolę w filmie Romana Polańskiego “Autor widmo”),  wyjechał do Afganistanu i walczył w oddziałach Szaha Masuda z Rosjanami. Całkiem niedawno dziennikarze z Moskwy zastanawiali się, ilu Rosjan mógł zabić Sikorski do spółki z partyzantami Masuda. Czyżby więc “kat” Rosjan był jednocześnie ich sojusznikiem w spisku na życie Lecha Kaczyńskiego? A jednak ludzie zgromadzeni przy Ojcu Rydzyku z Torunia i spod sztandarów prezesa Jarosława Kaczyńskiego tak mniemają, a nawet twierdzą. Nie przysłużyła się też Rosjanom największa miłość naszego ministra Anne Applebaum; słynna książka “Gułag” przyniosła jej najbardziej prestiżową w USA Nagrodę Pulizera i przy okazji, nagłośniła sprawę ludobójstwa w Komi, Norylsku, Workucie,  czy zagładę Polaków i Czeczenów.  Applebaum przywołuje także tekst instrukcji NKWD, nakazującej komisyjne wyrywanie złotych zębów zmarłych więźniów, sugerując podobieństwa z niemieckimi obozami zagłady. Czy zatem Rosjanie byliby tak szaleni i jednocześnie przewrotni, że “zaprosiliby” do spisku smoleńskiego Sikorskiego i, o zgrozo, być może nawet jego żonę Anne Applebaum?

Czytałem u Moniki Olejnik (nie słyszałem tego wcześniej), że przywódca PiS wierzy i jest przekonany, jak każdy Polak zresztą, iż Polacy będą dobrymi żołnierzami. Chyba liczy na to, że nawet zbrojnie, z zastępami naszych dziarskich chłopców, trzeba będzie dochodzić całej prawdy o katastrofie pod Smoleńskiem. Może być naprawdę wesoło, a nawet gorąco, jeśli jego pragnienie, aby zostać szefem rządu RP, spełni się za przyzwoleniem otumanionych wyborców. Tylko nielicznych otrzeźwi wówczas Śmingus-Dyngus w kolejną rocznicę katastrofy.

Marek Sienkiewicz

Felieton nie tylko literacki Marka Sienkiewicza

Janusz Palikot obwieścił wszem i wobec, że członkowie ekipy rządowej przynależą do Opus Dei. Z dystansem podchodzę do sensacji tegoż politykiera. To taki cyniczny enfant terrible w naszym polskim grzęzawisku. Wymienione przez niego osoby jakby nabrały wody w usta. Nie słyszałem od Jarosława Gowina, Radka Sikorskiego czy Tomasza Arabskiego potwierdzenia lub zdecydowanego dementi wobec tych arcy-palikotowych rewelacji.

Opus Dei było zakładane w 1928 roku w Hiszpanii przez ks.Josemerio de Balaguera i odgrywało rolę ewangelizującą jak i polityczną ; było podporą reżimu generała Franco, a jej członkowie dominowali w Movimiento Nacional. Z tego środowiska wywodził się premier Carrero Blanco, zabity w spektakularnym ataku ETA. Członkowie Opus Dei przygotowali też grunt dla przejęcia władzy przez Juana Carlosa w 1975 roku.
Zwolennicy integryzmu, autorytaryzmu i monarchii dokonywali ewolucji poglądów w latach 70-tych na rzecz otwarcia Hiszpanii na Europę. Mimo tego byli nazywani przez liberałów „katolicką mafią”. We Włoszech podejrzewano, że mieli związek z tajemniczą śmiercią papieża Jana Pawła I w 1978 roku i wywierają wpływ na przebieg każdego konklawe .
Wokół Opus Dei narosło szereg kontrowersji, mitów, plotek i pomówień. Ponadnarodowa organizacja, działająca w ponad pięćdziesięciu krajach i tworząca, na wzór masonerii, więzi między elitami władzy. Toż to wymarzone pole do intelektualnych akrobacji dla zwolenników spiskowych teorii dziejów. Skorzystał z tego Dan Brown w powieści „Kod da Vinci”. W książce, jak i w jej ekranizacji z Tomem Hanksem, organizacja Balaguera jest zbrodnicza, demoniczna. To „święta mafia”, która chce przeszkodzić w ujawnieniu faktu, że Jezus ożenił się z Marią Magdaleną i miał córkę. Dąży też do ścisłego kontrolowania działań Kościoła. Dzieło Browna można zaliczyć do teologia-fiction, lecz nie zmienia to faktu, że wykorzystał on brak przejrzystości, „mroczność” Opus Dei. Również to, iż wiele tekstów chrześcijańskich np.ewangelie Filipa i Pro-Jakuba, uznane za apokryfy, papirusy esseńczyków z Qumram – do dziś budzi żywe, gwałtowne spory, co stało się niepodważalnym atutem Browna.

Zatem, czy Opus Dei to „święta mafia”? Czy dzięki dziełu „Droga” Balaguera miejsce odnowy i duchowego Ultra Montes? Czy ma polityczny wpływ na koryfeuszy znad Wisły? Pytania na razie bez konkretnych odpowiedzi ?! A przy okazji, jest to temat na następne powieści. Nie tylko sensacyjne.

Copyright by Marek Sienkiewicz, 2011

W kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w 2005 roku, polskie media miały „zlecenie” na Cimoszewicza. We współpracy z niektórymi politykami z PO (Brochwicz, Miodowicz) rozpętały prawdziwe polowanie na kandydata na prezydenta, Włodzimierza Cimoszewicza, który mógł zagrozić kandydatom prawicowym: Lechowi Kaczyńskiemu i Donaldowi Tuskowi. Posłużono się przy tym sfałszowanymi dokumentami przez niejaką panią Jarucką, co potwierdził sąd w wyroku skazującym tę polityczną oszustkę. Na razie nie wiadomo, czy działała na zlecenie.  Znane są nazwiska dziennikarzy, którzy na szpicy brali udział w tej nagonce. Dalej brylują w niektórych stacjach TV, a nawet zapraszają Cimoszewicza, jako komentatora.

Obecna kampania w mediach, prowadzona przeciwko rządowi Donalda Tuska i PO jest podobna do tej z 2005 roku. Zmienili się, jak mniemam, zleceniodawcy oraz częściowo wykonawcy. Bowiem oprócz zawsze dyspozycyjnych żurnalistów, w kampanię zaangażowali się niektórzy politycy i ekonomiści, których łączą trzy rzeczy: ostro występują przeciwko decyzji rządu o ograniczeniu składki przekazywanej do OFE; w przeszłości czerpali wymierne i niemałe korzyści materialne, zasiadając w radach nadzorczych banków i PTE, w których interesy bije omawiana decyzja rządu Tuska; o swoich związkach z OFE nie wspominają, tym bardziej wskazują na to, iż obce im są podstawowe zasady etyki w biznesie.

Polskie media, przypuszczając brutalny atak na Tuska z powodu ww. decyzji rządu, nie występują tutaj w interesie publicznym, jakkolwiek głośno o tym trąbią. Obawiają się, i słusznie, iż jak wyschnie źródełko finansowania reklam w mediach, opłacanych przez zagraniczne instytucje finansowe, zostaną uszczuplone, i to znacznie, ich przychody. Choć o tym nie mówią, to wiadomo, iż broniąc OFE, występują przede wszystkim także w swoim interesie, a nie w interesie polskiego przyszłego emeryta. W 2008 roku, kiedy wprowadzano w życie ustawę o emeryturach kapitałowych, która całkowicie zmieniała zasady wypłaty emerytur z OFE oraz zasady ich dziedziczenia, nikt z obecnych obrońców OFE w mediach ani żaden liczący się ekonomista nie zaprotestował. Bo ustawa ta, choć zmieniała niekorzystnie dla przyszłych emerytów założenia reformy z 1999 roku, nie dotykała interesów OFE – składki dalej szły na konta OFE w niezmienionej wysokości. A teraz, to co innego. Chcą zmniejszyć składki dla OFE. Dlatego protestują. Obecną kampanię medialną trafnie scharakteryzował poseł z PO, Adam Szejnfeld:

- Jesteśmy na ostatniej prostej, a nie na zakręcie. To, co ostatnio obserwujemy nazywa się “huzia na Józia”, czy “wszyscy na jednego”. Wszyscy łapią się każdej okazji, każdej sposobności, by “przyłożyć”, by krytykować PO. Tak się dzieje nawet w sprawach, w których należałoby podjąć konstruktywną współpracę, a nie rywalizację w kategoriach “wojny polsko polskiej”. My, Platforma Obywatelska, nie jesteśmy więc na żadnym zakręcie, ale odwrotnie, jesteśmy na ostatniej prostej w drodze do wyborczej mety. Wszyscy ścigają się z nami, a nie jak zwykle, wszyscy ze wszystkimi – powiedział w rozmowie z Onet.pl.

Media zrobiły wielką wrzawę z wypowiedzi posła Węgrzyna. Nagłośniono jego głupawą, niby dowcipną wypowiedź na korytarzu sejmowym.Takie, wątpliwej wartości dowcipy, pojawiają się codziennie w publicznych wystąpieniach prezesa Kaczyńskiego, posłów Hofmana, Kempy czy też Kłopotka, a także i wielu innych. Nikt jednak nie robi z tego afery.  A pani Pochanke z TVN24 nazwała posła Węgrzyna głupkiem. O ile dobrze pamiętam, to w 2005 roku była też bardzo aktywna w kampanii przeciwko Cimoszewiczowi. Jakkolwiek poseł Węgrzyn “przytoczył” prostacki żart, ale nie jest to powód, aby dziennikarz zachowywał się w tak grubiański sposób, używając pospolitych wyzwisk. Stacja TV to nie jest magiel.

Podobnie gorliwie media potraktowały drobną „wpadkę” prezydenta Komorowskiego, kiedy to, widocznie przez nieuwagę, co czasem się może zdarzyć, usiadł na fotelu zanim zdążyła to zrobić kanclerz Niemiec, pani Angela Merkel. Mogę to tak skomentować: prezydent Komorowski, jak do tej pory, wstydu Polsce nie przynosi. Nie chodzi chwiejnym krokiem po schodach, nie robi głupawych min, nie wyzywa dziennikarzy od „stokrotek” i „ małp w czerwonym”, nie sprawia wrażenia wesołka, mogącego być pod wpływem pewnych środków, jak to swego czasu bywało w Brukseli i Katyniu z jego poprzednikami. A z drugiej strony – trzeba się przyjrzeć, jak są przygotowani i jak pracują specjaliści od protokołu dyplomatycznego w Kancelarii Prezydenta i w MSZ. Tu nie może być bylejakości w pracy.

Kampania przeciwko rządowi Tuska, w której tak ochoczo biorą udział zwolennicy status quo dla OFE, może dla nich przynieść korzyści tylko krótkoterminowe. Bo jeśli doprowadzi ona do powrotu narodowych katolików z PiS i PJN do władzy, to później, nie będzie w Polsce żadnych OFE, nałożony zostanie podatek bankowy i część banków zagranicznych w Polsce może zostać znacjonalizowana. Czyli może być jeszcze gorzej, niż na Węgrzech za Orbana.
Ale, póki co, to ma on ponad 60% poparcia społecznego na Węgrzech. Myślę, że jeśli PO nie wycofa się z reformy OFE i pogłębi ją, w celu dalszego ograniczenia deficytu budżetowego, to rząd Tuska może mieć co najmniej 40% w następnych wyborach. Wygrywają ci, co nie pękają. Cimoszewicz w 2005 przegrał – dał się zaszczuć medialnym hienom.Tusk może z tej lekcji wyciągnąć wnioski.

Kto ma rozum i pamięć – ten ani teraz, ani później nie zagłosuje na Jarosława Kaczyńskiego, człowieka, któremu władza potrzebna jest tylko po to, aby mścić się „za brata” i dokończyć porachunki, które zaczął w 2005r.

Szanowny Panie Przewodniczący
Mam nadzieję, że treść mojego listu dotrze do Pana osobiście. Od dawna śledzę Pańską działalność publiczną w Sejmie, w PO a teraz w Ruchu Poparcia.(RPP)
Zapoznałem się z 15 postulatami, które zostały ogłoszone przez RPP. W pełni je popieram, jednakże pozwolę sobie na kilka refleksji.
Wydaje mi się, że w programie RPP za dużo miejsca, i to na pierwszym planie, poświęca się na postulaty, związane z ograniczeniem roli Kościoła (KRK) w życiu społecznym. Promowanie wartości europejskich i praw człowieka nie powinno się zaczynać od łagodzenia prawa do aborcji lub od dyskusji nad ustawą o zapłodnieniu in vitro. Najpierw trzeba wywalczyć to, aby rząd RP, a następnie Sejm i Prezydent RP, zaakceptowali Kartę Praw Podstawowych UE, co obiecał Tusk i PO, a potem grzecznie się z tego wycofali, pod naciskiem prezydenta ś.p.Lecha Kaczyńskiego i PiS-u. Jestem o tym przekonany, że w Polsce przestrzeganie podstawowych wolności i praw człowieka, a także Konstytucji RP jest ważną kwestią nie tylko werbalną, ale i społeczną, ponieważ prawa te są powszechnie łamane.Takie zjawiska, jak używanie służb specjalnych do celów zwalczania przeciwników politycznych oraz do inwigilacji dziennikarzy, używanie prokuratury do ww celów, stosowanie nielegalnych podsłuchów i inwigilacji, na skalę nieznaną dotychczas, nawet w czasach PRL-u, areszty wydobywcze, nieuzasadnione i nadmierne używanie siły przez policję wobec zatrzymanych (nie tylko podczas demonstracji ulicznych), kilka przypadków śmierci oraz pobić przesłuchiwanych osób na posterunkach policji, szeroko rozpowszechniona tolerancja dla korupcji i nepotyzmu na szczeblach władzy centralnej i samorządowej, autorytarne i fiskalne zapędy samorządów przy wydawaniu decyzji administracyjnych, aby jak najwięcej złupić obywatela, mało dając w zamian, wiele przypadków mobbingu w firmach i instytucjach – są to dla każdego, zwykłego Polaka kwestie podstawowe, tu i teraz, pomimo tego, że żyjemy już ponad 20 lat w wolnym kraju.
Program RPP prawie całkowicie, poza dostępem do internetu, pomija kwestie gospodarcze i polityki społecznej. Jest to sfera pusta w polskiej przestrzeni politycznej i żadna z istniejących partii politycznych nie posiada spójnego programu z perspektywą na co najmniej 10 lat. I jeśli RPP się tym poważnie nie zajmie, to straci swą niepowtarzalną szansę dotarcia do ludzi. Tak jak w historii RFN, plan Erharda dał podwaliny dla dzisiejszych rozwiniętych i demokratycznych Niemiec, jak dla Wielkiej Brytanii Tony Blair ze swą wizją otwartego społeczeństwa, dał szansę życiową poprzez edukację i promocję równych szans dla milionów Brytyjczyków – tak samo musi przyjść ktoś w Polsce, kto da ludziom nadzieję. Trzeba opracować plan rozwoju gospodarczego, połączony z polityka społeczną i demograficzną, jako integralną jego częścią. Nazwałbym go planem społecznej gospodarki liberalnej, w którym duży nacisk musiałby być położony na wyrównanie szans młodzieży w edukacji i dostępie do służby publicznej. Trzeba zapewnić, aby młodzi ludzie mieli szanse życia i rozwoju zawodowego w kraju, a nie marzyli o emigracji za chlebem, bo tutaj „ nie da rady”. Zapewnienie ochrony przed dyskryminacją wszelkiego rodzaju w dostępie do pracy i do służby publicznej oraz żelazna dyscyplina w łamaniu nawyków związanych z nepotyzmem i korupcją polityczną na każdym szczeblu – to także ważny mechanizm zapewnienia równych szans. Zapominamy, że w gospodarce wolnorynkowej UE, oprócz swobodnego handlu, wolnego przepływu kapitału, jednolitych warunków dla konkurencji – niezmiernie ważną rolę ma do spełnienia swobodny przepływ kapitału ludzkiego. W Polsce, jest on dotychczas naiwnie pojmowany głównie jako prawo do emigracji za chlebem. A przecież powinno być inaczej. Najzdolniejsi i najbardziej przedsiębiorczy ludzie winni pozostawać w kraju i na zasadach równości dostępu oraz wolnej konkurencji, podnosić poziom zarządzania w państwie i w gospodarce. Ten stan rzeczy trzeba szybko zmienić, bo w niedługo Polsce pozostaną sami emeryci oraz pracownicy mało konkurencyjni na rynku pracy w UE.
Moim zdaniem, kierownictwo RPP za dużo uwagi poświęca akcyjnym przedsięwzięciom medialnym i badaniom opinii publicznej. Stosuje się strategię, aby najpierw zaistnieć w mediach, a potem zobaczy się, czy słupki popularności ruszyły do góry. Jest to typowy nawyk, wyniesiony z przebywania w szeregach PO, gdzie mało uwagi poświęca się pracy programowej, a wielka aktywność skierowana jest na wizerunek medialny i PR. Jest to strategia dobra na krótką metę, a bardzo nieskuteczna w dłuższym okresie. Trzeba brać pod uwagę fakt, że, jak pokazują badania, polskie społeczeństwo powoli, ale coraz bardziej, uodparnia się na akcje propagandowe, prowadzone w mediach elektronicznych. Coraz większą rolę zaczynają odgrywać tzw. elektoraty żelazne, które są przyciągane do partii przez program, kontakty osobiste na spotkaniach. Są one lojalne wobec charyzmatycznego, medialnego przywódcy, ale nie dyktatora i wodza. Kariery polityczne prezydenta Clintona czy też premiera Tony Blaira są tu właściwe do przywołania. Posiadali oni wyjątkową umiejętność zjednywania sobie ludzi, którzy wierzyli im, że działają dla polepszenia ich szans życiowych. Ludzie powszechnie wierzyli też, że są to osoby kompetentne i zdeterminowane w pełnieniu służby państwowej. Definiowali oni swój target wyborczy szeroko w centrum, starając się o to, aby klasa średnia, ich główny target, liczebnie się powiększała, a ludzie mniej zamożni czuli, że mają szansę do niej dołączyć.
Dopiero na takich fundamentach programowych, w które ludzie zaakceptowali jako własne, można było tworzyć skuteczną strategię oddziaływania medialnego, w której ważna rolę odgrywały emocje oraz lojalność do raz obranej drogi programowej oraz do lidera partii.
Mam nadzieję, że pańska partia odniesie w przyszłości sukces, bo Polska Pana potrzebuje. Mam nadzieję, że zajmie Pan stanowisko wobec przedstawionych ww refleksji.

Oglądałem relację z przesłuchania posła Chlebowskiego w sprawie tzw. afery hazardowej. Pozostało we mnie wrażenie, że tam, we Wrocławiu, to niezła FERAJNA była ( a może ciągle dalej jest). No bo wiadomo, kto to jest Grzechu, Miro i Zbycho, wszyscy z PO. Pan Chlebowski też potwierdził tożsamość tych osób. Ale pojawił się też  RYCHO –  niejaki Ryszard Czarnecki z partii PiS, obecnie europoseł. Okazuje się, że to były pracownik u  lobbysty Sobiesiaka. Ciekaw jestem, na jakim stanowisku i kiedy Sobiesiak go zatrudniał ?

Pojawił się też JURO – to Jerzy Szmajdziński z SLD, obecny kandydat na prezydenta RP. Okazuje się, że on to też kumpel Sobiesiaka był.

Po dzisiejszym przesłuchaniu posła Chlebowskiego w Sejmie, mam wreszcie wyobrażenie, jak w latach pięćdziesiątych, w  praktyce, wyglądały nocne przesłuchania,  prowadzone przez UB. Sadzali podejrzanego, któremu najpierw podrzucili materiały kompromitujące, na stołku, kierowali mocne światło światło w oczy i zadawali w kółko te same pytania. Za  setnym razem była duża szansa, że albo podejrzany się przyzna do niepopełnionego czynu, albo zapomni, jak się nazywa. Opowiadał mi o tym, swego czasu, nieodżałowanej pamięci lotnik-bohater, generał pilot Stanisław Skalski, którego miałem zaszczyt poznać osobiście. Poseł Chlebowski, w porównaniu do niego, był w lepszej sytuacji, bowiem demokratyczna RP zapewniła mu ten komfort, że śledczy nie mogli stosować tortur fizycznych, zwłaszcza, że tv relacjonuje  obrady komisji na żywo. Bo gdyby był trafił do aresztu wydobywczego za czasów Ziobry, to i z  tym  komfortem różnie mogłoby się zdarzyć.

Główny czarny charakter tej afery, czyli lobbysta Sobiesiak, pozostał w mojej pamięci jako skromny zawodnik WKS Śląsk Wrocław, i o ile się nie mylę, to grał on na prawej obronie.  Grali w 1982 lub 83 z Wisłą o mistrza Polski, razem z Sybisem, Pawłowskim oraz innymi chłopcami. Przegrali, bo jak się okazało, mecz był sprzedany przez Wisłę, to znaczy, zawodnicy tego klubu zainkasowali premie od klubu, który został mistrzem Polski . I jak po takich przejściach piłkarskich, Pan Sobiesiak miał stać się biznesmenem-aniołkiem ?

W mojej ocenie, poseł Chlebowski zaprezentował się bardzo dobrze : merytoryczny, rzeczowy, uprzejmy i spokojny. Jego zachowanie bardzo kontrastowało z postawą  niektórych posłów, członków komisji, którym trudno było ukryć emocje: przygryzali wargi, drapali się w szyję ( poseł Kempa), strzelali grożnie wzrokiem (Arłukowicz), a niektórzy wręcz tak się zacietrzewiali w swych oracjach, że zapominali o zadaniu pytania w ciągu 10 minut i dziwili się, jak poseł Waserman, że czas minął. Poseł Arłukowicz starał się grać rolę showmana kabaretowego, ale słabo mu to wychodziło, albo też publika zgromadzona w Sali sejmowej słabo poznała się na jego talencie artystycznym. Odniosłem wrażenie, że oto zaczyna się unosić zapaszek odoru nowego stylu.  Może go przywlec, widoczna na horyzoncie, nowa koalicja  Piso-Bolszewii.

Niestety trzeba przyznać, że przewodniczacy komisji, poseł Sekuła, dość slabo sobie radził z utrzymaniem dyscypliny wśród czlonków komisji, kiedy oni, swoim zachowaniem, nie dodawali presitiżu polskiemu parlamentaryzmowi. Dzisiaj oglądałem teatrum bezpardonowej walki miedzypartyjnej, z surrealistycznymi dialogami, częściowo zaczerpniętymi z literatury faktu Kazimierza Moczarskiego („Rozmowy z Katem”). Czy naprawdę jest już tak blisko do upadku naszej klasy politycznej, a potem będzie widać światełko w tunelu ?.

Odsłonięcie pomnika ku czci UPA na Riwnienszczinie

Odsłonięcie pomnika ku czci UPA na Riwnienszczinie

Działalność nacjonalistycznych organizacji ukraińskich OUN i UPA, jak do tej pory, nie doczekała się w Polsce rzetelnej kwalifikacji politycznej i prawnej .
Winę za ten stan ponosi zajmująca się stosunkami polsko-ukraińskimi nauka polska, w szczególności pion naukowy IPN.

Wskazanym więc, a nawet koniecznym, jest omówienie głównych cech nacjonalizmu ukraińskiego, który na Zachodzie kwalifikuje się jako nacjonalizm integralny, to znaczy będący ukraińską odmianą faszyzmu.
Integralny nacjonalizm ukraiński jest odmianą faszyzmu, w tym i tylko w tym należy upatrywać przyczyny masowego mordowania ludności nie tylko polskiej, ale także o narodowości ukraińskiej.

Dr Poliszczuk z Kanady szacuje, że z rąk OUN Bandery, w latach 1941-1950 padło co najmniej 80 tysięcy ofiar, narodowości ukraińskiej. Tę działalność, obok niszczenia mienia kołchozowego i samorządowego, OUN kwalifikuje obecnie jako „walkę z komunizmem”, zaś według dr Poliszczuka , można ją zakwalifikować jako ludobójstwo (genocid) wobec ludności tzw.łacinników (wyznania katolickiego), zaś w odniesieniu do pozostałych przypadków, jako zabójstwa masowe, dokonywane z przyczyn ideologiczno-politycznych, to znaczy nie ulegającą przedawnieniu – zbrodnię przeciwko ludzkości.
Nauka polska (i ukraińska) dotąd nie biorą pod uwagę faktu, że w okresie międzywojennym Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów była członkiem faszystowskiej międzynarodówki. Dokument, autorstwa W. Martyncia, protokołującego jedno z posiedzeń tej organizacji, która miała nazwę „Zjazdu Zagranicznych Narodowych Socjalistów” z siedzibą w Stuttgarcie, pieczę na którą z ramienia NSDAP sprawował min. J.Göbbels, opublikowano w 2001 roku.

Żródła faszystowskiej ideologii nacjonalizmu ukraińskiego w OUN-UPA

Według powszechnie funkcjonującej definicji, faszyzmem nazywamy doktrynę o charakterze ideowo-politycznym,  uznającą stosowanie przemocy, z likwidacją fizyczną włącznie, jako działanie dozwolone przez aparat państwowy wobec ludzi, których ta doktryna uważa za wrogów lub obcych – z powodu ich rasowego pochodzenia,  przynależności etnicznej lub narodowościiowej, oraz wobec tych obywateli z własnego narodu, którzy wyrażają sprzeciw lub podejmują działania na szkodę powołanej przezeń władzy państwowej. Celem strategicznym faszyzmu jest ekspansja terytorialna i gospodarcza (imperializm) i panowanie nad własnym i podbitymi narodami. Faszyzm oparty jest na teorii darwinizmu społecznego.

Z kolei integralność nacjonalizmu ukraińskiego wynika z
a) zasad ideologicznych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego;
b) założeń programowych (polityki);
c) działań tego ruchu.

Cechą charakterystyczną integralizmu jest totalitaryzm, wprowadzany w życie przy pomocy zasady: kto nie z nami – ten przeciwko nam (tego trzeba odizolować, bądź zniszczyć fizyczne). Według znanego amerykańskiego badacza J.A.Armstronga, na Ukrainie Zachodniej, w latach dwudziestych, pewne grupy społeczne przygotowywały grunt dla integralnego nacjonalizmu ukraińskiego.
Ukraińscy autorzy na emigracji określają ukraiński ruch nacjonalistyczny, jego formę zorganizowaną w postaci Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), jako integralny nacjonalizm. Po wojnie, w Paryżu, wydano pod redakcją kolaboracjonalisty hitlerowskiego, Wołodymyra Kubijowycza, Encyklopedię ukrainoznawstwa, w której napisano:
„Nacjonalizm ukraiński podpada pod pojęcie ruchu totalitarnego. Podkreślany „wszechobejmujący” charakter ruchu przejawiał się w tym, że jego zwolennicy, całkowicie i bez zastrzeżeń, podporządkowywali się ideologii nacjonalizmu i organizacyjnej dyscyplinie (…) w przyszłym państwie ukraińskim miała być władza jednego ruchu (monopartyjność) oraz zasada wodzostwa.”

Zasady ideologiczne nacjonalizmu ukraińskiego

Ideologią nacjonalizmu ukraińskiego jest doktryna sformułowana przez Dmytra Doncowa.
Omawia ją szczegółowo  książka P. Mirczuka – „Narys istoriji OUN.”
Doktrynę tą przyjęto, w drodze uchwały, jako ideologiczną podstawę dla działalności OUN. Ukraiński, nacjonalistyczny historyk Wałentyn Moroz, w swojej wypowiedzi w audycji TV w Toronto, powiedział: „Powstający w latach dwudziestych ukraiński ruch nie wiedział, na którą nogę stanąć, aż pojawił Doncow, rzucił na stół swój „Nacjonalizm” i w krótkim czasie powstała OUN.

W „Nacjonalizmie”,  D. Doncow sformułował doktrynę w oparciu o darwinizm społeczny. Darwinizm społeczny jest tym elementem, który decyduje o kwalifikacji doktryny jako faszystowskiej. W sformułowanej przez siebie doktrynie D.Doncow twierdzi ” Dla zdrowych instynkt wolicjonalny niczym nie jest ograniczony. Utwierdzenie prawa do życia, przedłużenia rodu, posiada aksjomatyczny charakter … Takie samo prawo nacji do życia, stawia się tam ponad wszystko doczesne, fenomenalne, dające się uchwycić: ponad życie danej jednostki, ponad krew i śmierć tysięcy, ponad dobrobyt danej generacji, ponad rozumowe kalkulacje, ponad „ogólnoludzką” etykę, ponad wykombinowane pojęcia dobra i zła.” Teoria Darwina wyjaśnia postęp zwycięstwem mocniejszego nad słabszym w nieustannej walce o istnienie . I dalej :”Co pada, należy usunąć! Wszysto, co nie jest zdolne do życia, musiało sczeznąć z niego, gdy swoją siłą nie mogło udowodnić prawa do niego). Siła w historii jest jedyną miarą znaczenia … rację ma silniejszy . Na tej woli, a nie na rozumie, na dogmacie, aksjomacie , a nie na na dowiedzionej prawdzie, … na bezdowodowym porywie, … musi być zbudowana nasza narodowa idea . Głównym motorem naszych uczynków jest własne chcenie. Wola, którą Schopenhauer nazywa ślepą działalnością, chceniem, tęsknotą, porywem, żądzą, złością, gniewem, nienawiścią – stanowi pierwszą gałązkę życia. Egoizm, miłość, nienawiść, poryw, złość, dążenia do podbojów – to są zasady, które ożywiają świat . Trzeba być bezwzględnnym wobec innych. W walce o rozrost i przewagę rozróżniamy ekspansję jako cel, walkę jako środek.. Aby organizm mógł żyć, mnożyć się, potężnieć i wytrzymywać konkurencje z innymi, warunkiem niezbędnym jest ekspansja … Dążenie do owładnięcia obcych terytoriów właściwe jest wszystkim organizmom … ród ludzki, chociaż jest gatunkiem stadnym, jest jednocześnie gatunkiem drapieżnym .Ekspansja jest nie tylko samoutwierdzeniem własnej woli do życia, ale też zaprzeczeniem jej u innych. Każdy posiada tyle, ile wydrze innemu … Społeczeństwo, które odrzuca agresję, znajduje się w stanie upadku. Umacnianie woli nacji do życia, do władzy, do ekspansji – określiłem jako pierwszą zasadę nacjonalizmu … drugą jest dążenie do walki, świadomość jej konieczności, bez niej niemożliwe są bohaterskie uczynki, ani intensywne życie …. Patos u nosicieli wielkich idei przybiera formę … fanatyzmu, z przyprawą czegoś nieładnego … ten fanatyzm jest nieodwołalnym stanem ducha wszystkich działaczy i uczestników wszystkich epok … ten fanatyzm zwolenników wielkich idei wypływa z ich „religijnego” charakteru … Fanatyk od razu uznaje swoją prawdę za objawioną, którą muszą przyjąć inni. Stąd jego agresywność i nietolerancja wobec innych poglądów. Do emocjonalności i fanatyzmu wielkich idei, które uaktywniają masy, trzeba dodać jeszcze inną cechę: amoralność … z punktu widzenia tej moralności, musi się odczuwać nienawiść do wroga nawet wtedy, gdy on nam niczego złego nie zrobił. Moralność, o której tutaj mówię, odrzucała to człowieczeństwo, które zabraniało szkodzić innym, które ceniło życie ponad wszystko, które nienawidziło drapieżne instynkty … nie miało znaczenia przykazanie Kanta: „nie rób innemu, co tobie niemiło” . Tylko filistrzy mogą odrzucać i moralnie potępiać wojny, zabójstwa, gwałt, filistrzy oraz ludzie z obumarłym instynktem życia . Tylko te idee moralne są dobre, które są korzystne w konkurencyjnej walce o byt … dobre postępowanie to takie, które jest korzystne dla rodu, złe, które jest dla niego niekorzystne .Ta idea jest bezkompromisowa, brutalna, amoralna, kieruje się tym, co  służy w interesie. Te przymioty właściwe są każdej nacjonalnej idei, i to, a nic innego, daje taką siłę wybuchową w historii . Zwycięstwo mocniejszych i zdolniejszych leży w interesie postępu … usunięcie słabszych, też jest w interesie postępu i też nie może obejść się bez gwałtu, tego wielkiego czynnika w historii. Przyroda nie zna humanizmu ani sprawiedliwości . Bez gwałtu i bezwględności niczego nie stworzono w historii … gwałt – to jedyny środek, którym rozporządzają narody, zbydlęciałe przez humanizm … pragnienie wielkości swego kraju oznacza pragnienie nieszczęścia dla swoich sąsiadów.” .
Z doktryny D. Doncowa wynika, że każdy naród, w tym naród ukraiński, jest gatunkiem w przyrodzie i jako taki, uczestniczy w permanentnej walce o byt i przestrzeń z innymi narodami. Wewnętrzna struktura narodu ma charakter hierarchiczny, na jego czele ma stać „wódz” , podobnie jak we Włoszech Il Duce, a w Niemczech der Führer. „Wodzem” nacji ukraińskiej, w rozumieniu OUN, do 1938 r. był Jewhen Konowalec, a po nim Andrij Melnyk, a od 1940 roku za „wodza” narodu ukraińskiego w oczach większości nacjonalistów uchodził Stepan Bandera.

Członkowie OUN stanowili „gwardię”, nazywaną przez Doncowa „mniejszością inicjatywną”, która wobec reszty narodu ukraińskiego, zwanego przez tegoż Doncowa „czernią”, „bydłem”, stosowała „twórczą przemoc”.
„Nacjonalizm „D. Doncowa, po wojnie, był wydany w Monachium w 1958 r. reprintem w powielaczowej formie, a w 1966 roku ukazało się w Londynie jego trzecie wydanie, o którym wydawcy napisali:” To już trzecie wydanie „Nacjonalizmu” … w ten sposób odznaczamy też wielkie zasługi Autora w zakresie sformułowania pojęcia nacjonalizmu ukraińskiego … dajemy społeczeństwu ukraińskiemu to dzieło, które w ciągu 40 lat w dużej mierze przyczyniło się do duchowej krystalizacji narodu ukraińskiego. Na ideach, zawartych w tym dziele, wychowała się nowa generacja bezkompromisowego Ukraińca –Europejczyka.

Uroczystości na Krymie z okazji 65 rocznicy utworzenia UPA

Uroczystości na Krymie z okazji 65 rocznicy utworzenia UPA

W 2006 roku, z okazji 80 rocznicy pierwszego wydania, ukazało się na Ukrainie, kosztem OUN, kolejne wydanie „Nacjonalizmu”.
Na Ukrainie frakcje OUN organizują „naukowe konferencje”, poświęcone Doncowowi i jego doktrynie. Świadczy to o aktualności sformułowanych przez Doncowa zasad faszystowskich w nacjonalizmie ukraińskim. Potwierdza to publikacja działacza OUN, Wiktora Roga pt. „Dmytro Doncow: aktualność idei”. Ten sam portal internetowy opublikował, w 2006 roku, przedwojenne prace D. Doncowa, które wydane zostały przez OUN Bandery w Kanadzie w zbiorze pt.” Chrestom i meczem”, w przedmowie do którego napisano:” Czytając książkę „Chrestom i meczem” każdy będzie mógł przekonać się, na ile są żywe i aktualne umieszczone w niej twory, na ile każde słowo przemyślane, zważone i prawidłowe. W tej właśnie książce Doncow pisał: “Drakońskimi metodami podtrzymywano w zbiorowości
„myśl i wolę jedyną”, a nie przekonywaniem, nie pobłażliwością, nie tolerancją. Dobro naszej ojczyzny i karząca ręka sprawiedliwości na wyrodków i odszczepieńców – oto były sposoby, tak kardynalnie zapomniane przez liberalizm … A jak Mussolini zjednoczył Włochy? … On rzucił swoją ideę, zebrał wokół niej czarne koszule i oni postawili partiom ulimatum … Gdzie w nacji dojrzewa przełom … musi pojawić się grupa – aby zachwycić jednych, porwać drugich i – usunąć trzecich … W jaki sposób można zespolić zbiorowisko? Przede wszystkim, przez ustalenie szeregu dogmatów … ustanawiając prawdę jedyną, nieomylną. Przez natchnięcie tą prawdą, zapalenie ogółu wiarą … wbić tę wiarę i tę prawdę w zbałamucone przez chwiejne czasy i obce wpływy mózgi, bez żalu zwalczać niedowiarków … Nie jest wadą przywódcy, gdy czasem musi on spuścić przegniłą krew … aby zmusić żywioł do pokornego zgięcia karku … Kto nie z nami, ten przeciwko nam … Zakony dążą do stworzenia nowego autorytetu, w nich, jak w żadnej partii, rozwinięty jest kult przywódcy: wódz światowego proletariatu – Włodzimierz Lenin, Il duce – Benito Mussolini, der Führer – Adolf Hitler … Będąc swego rodzaju brygadą uderzeniową, oddziałem wybrańców, zakon musi też swoich członków, ulepiać z innego ciasta … „
Tak sformułowaną doktrynę D.Doncow nazwał czynnym nacjonalizmem.
Zaliczany do czołowych teoretyków nacjonalizmu ukraińskiego, Mykoła Sciborśkyj pouczał:
Faszyzm sceptycznie patrzy na twórcze możliwości mas ludowych, które nie są czynnikiem postępu. Twórczość nacji określa i realizuje mniejszość, nazywana arystokracją ducha … Idee faszyzmu nie ograniczały się do samej Italii … (one) żywiołowo pojawiały się i kwitły, wśród różnych, przede wszystkim zniewolonych i pokrzywdzonych narodów: to jest nacjonalizm … Współczesne ruchy nacjonalistyczne, faszyzm itp. … oparte są na spirytualistyczno-woluntarystycznym światopoglądzie … Żadna zdrowa nacja nie pójdzie na samoograniczenie: ona dąży do poszerzenia na zewnątrz, i tutaj na swej drodze napotyka na inne nacje … w ten sposób powstaje zjawisko, które nazywamy imperializmem … nacjonalizm ukraiński traktuje własną nację jako najwyższą ideową i realną wartość, wysuwając hasło: Nacja ponad wszystko! Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego jest całościowa, niepodzielna, wojownicza i nieprzejednana ... Dlatego swoją ideologię nacjonalizm buduje na maksymalizmie, zdrowym egoizmie, na miłości do swego, nietolerancji wobec wrogiego i na aktywności, zdolnej być żelaznym taranem dla zrujnowania obcej siły, która zechce stanąć narodowi na przeszkodzie. W wyborze środków wyzwolenia Narodu Ukraińskiego, nacjonalizm nie ogranicza siebie żadnymi, ogólnoludzkimi przepisami sprawiedliwości, miłosierdzia i humanizmu …, Wszystko to jest dobre, co dobre dla pomyślności, siły i rozwoju swojej nacji; wszystko to jest złe, co tę siłę i rozwój osłabia – oto podstawowe przykazanie ideologii nacjonalizmu ukraińskiego. „
Oto  jest właśnie doktryna faszyzmu ukraińskiego – jako ukraińska odmiana faszyzmu!
Dziś na Ukrainie działa banderowski Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (KUN), w punkcie 23 jego Statutu napisano, że jego celem jest propaganda idei nacjonalizmu ukraińskiego. W Programie KUN napisano: “Kongres Ukraińskich Nacjonalistów jest spadkobiercą narodowo-wyzwoleńczych zmagań narodu ukraińskiego i jego najlepszych przedstawicieli: J.Konowalca, S. Bandery, R. Szuchewycza, S. Łenkawśkiego, J. Stećki i innych.”
O J.Konowalcu, S.Banderze i R.Szuchewyczu (Czuprynka) wiadomo, S. Łenkawśkyj znany jest jako autor „Dekalogu nacjonalisty ukraińskiego”, mniej znany jest J.Stećko, o którym trzeba powiedzieć, że w 1941 r., w swym życiorysie napisał, że jest zwolennikiem przeniesienia na Ukrainę hitlerowskich metod eksterminacji Żydów. Po śmierci S. Bandery, J. Stećko był „wodzem” OUN Bandery. Jego sekretarz, Roman Zwarycz, do niedawna był ministrem sprawiedliwości Ukrainy, obecnie jest doradcą prezydenta Juszczenki i jego przedstawicielem w Radzie Najwyższej Ukrainy.
Na Ukrainie działa Młodzieżowy Kongres Nacjonalistyczny, w preambule „Ideologicznej platformy” którego napisano: “ Młodzieżowy Kongres Nacjonalistyczny stoi na ideologicznych zasadach nacjonalizmu ukraińskiego i jest częścią składową ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, pod przewodem rewolucyjnej OUN.”

Jak faszystowska doktryna Doncowa była realizowana w praktyce przez OUN-UPA

Jak to przedstawiłem na moim blogu, w artykułach na temat historii ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich, ta działalność miała charakter ludobójstwa ludności polskiej, ofiarą którego, w latach 1943-44, padło co najmniej 120 000 ludzi – od niemowlęcia do starców. Miały też miejsce  masowe mordy cywilnej ludności ukraińskiej, ofiarą których w latach 1941 – 1950 padło co najmniej 80 000 ofiar – tak samo, od niemowlęcia do starców. Udowodniony udział w  tym ludobójstwie mają takie formacje zbrojne nacjonalizmu ukraińskiego, jak:

-Ukraińska policja pomocnicza, tzw. Ukraińska Powstańcza Armia (UPA);

- „Służba Bezpeky” OUN Bandery; – utworzony z batalionów „Nachtigal’ i „Roland”  201 batalion Schümannschaften;

- 31 batalion SD, nazywany Ukraińskim (Wołyńskim) Legionem Samoobrony;

- policyjne pułki dywizji SS-Galizien brały także udział w zbrodniach wojennych.

Dotychcas, nie jest opracowany naukowo udział melnykowskiego „Bukowińskiego kurenia” w rozstrzeliwaniu ludności cywilnej w Babim Jarze pod Kijowem w 1941 roku.
Kureń ten dotarł w sierpniu 1941 r. do Kijowa i tam został przekształcony w oddział policyjny. Poczynając od września 1941 r., w Babim Jarze rozstrzelano około 200 tys. ludności Kijowa, w większości Żydów.

W związku, z tym deputowany do Rady Miejskiej w Równem, M. Szkuriatiuk oświadczył: „Jestem dumny z faktu, że wśród 1.500 oprawców w Babim Jarze było 1.200 policjantów z OUN i tylko 300 Niemców”. Popierany przez prezydenta W. Juszczenkę, minister J.Łucenko powiedział: „W Babim Jarze rozstrzeliwali Ukraińcy”. Redaktor melnykowskiego tygodnika, politolog S.Hrabowśkyj, potwierdza: „Oto paradoks Babiego Jaru: policjanci-Ukraińcy zostali włączeni do rozstrzeliwań”.

Cytowane powyżej, zupełnie niedawne wypowiedzi obecnych dygnitarzy ukraińskich potwierdzają,, że nacjonalizm ukraiński jest odmianą faszyzmu.

Taka ocena została sformułowana już dawno. Uczestniczący w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym w okresie międzywojennym, a po wojnie zamieszkały w Londynie, ukraiński myśliciel, Mychajło Demkowycz-Dobrianśkyj, występując pod pseudonimem „M.Łahodiwśkyj”, w 1947 roku napisał: “Doncow … był tym, który wagą swego autorytetu przeważył stosunek sił i zdecydował o wyniku walki o wyzwolenie bestii w ukraińskim człowieku.”
Grecko-katolicki ksiądz Jurij Fedoriw, doktor filozofii chrześcijańskiej, przed wojną uczestnik ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, w wydanej w 1959 r. w Toronto książce napisał: Ideologia nacjonalizmu ukraińskiego …” tu wymagało się zaprzeczenia wszystkiego, ojca i matki, Boga i sumienia, prawa i etyki, miłości bliźniego i uczuć osobistych”.
Uczestnik i świadek wydarzeń na Wołyniu w 1943 roku, Taras Bulba-Borowiec, ani polonofil, ani moskwofil, w listach otwartych do OUN Bandery, pisał w 1943 roku:
„Co wspólnego z wyzwoleniem Ukrainy mają banderowskie próby, aby już teraz podporządkować masy ukraińskie swojej partyjnej dyktaturze i faszystowskiej ideologii, która jest ohydna dla narodu ukraińskiego i przeciwko której walczy cały świat … O co wy walczycie? O Ukrainę, czy waszą OUN? O Państwo Ukraińskie, czy o dyktaturę w tym państwie? „

O polskich ofiarach wiadomo dość dużo, ale prawie nic nie wiadomo o ukraińskich ofiarach faszystowskiej OUN. Dowodem na ich popełnienie są dane, opublikowane w gazecie „Prykarpatśka Prawda”, w wydaniach gazety z okresu od 25 X 1990 do 12 VI 1991 roku, opublikowane na 63 stronach książki pt. „Gwałt na prawdzie o zbrodniach OUN Bandery” . Dane te jeszcze dziś, można potwierdzić w rozmowach z żyjącymi świadkami. Dla przykładu:

Wieś Potoczyszcze.
Burnas Wasyl, s. Iwana, traktorzysta, zamordowany w 1946 r.;
Bałan Paraska, c. Pawła (1908), gospodyni domowa, zamordowana w 1945 r. za to, że odmówiła wydania ounowom artykułów żywnościowych;
Wołoszczuk Ołena, c. Osypa (1891), gospodyni domowa, zamordowana w 1945 r.; Didiuk Anastazja, c. Ołeksija (1904), gospodyni domowa, zamordowana w 1945 r. za to, że odmówiła wydania ounowcom artykułów żywnościowych
Kostenko Hryhorij, s. Trochyma (1881), chłop indywidualny, zamordowany w 1946 r. za syna milicjanta;
Kostenko Rozalia, c. Josypa (1888), gospodyni domowa, zamordowana w 1946 r. za syna milicjanta;
Kostenko Anastazja, c. Hryhora (1911), gospodyni domowa, zamordowana w 1946 r. za brata milicjanta;
Kostenko Myrosław, s. Wiktor (1938), zamordowany w 1946 r. za ojca milicjanta …
I tak dalej, itp. W jednej tylko wymienionej w ww publikacjach wsi, banderowcy zmordowali 60 ludzi.
O nich dziś nie mówi się ani w Polsce, ani na Ukrainie, ani nigdzie na świecie.
O tych ofiarach, których było co najmniej 80 000, trzeba wiedzieć, aby nie mówić, że „Ukraińcy” mordowali Polaków, bo Polaków, Ukraińców i innych, mordowali banderowcy, ukraińscy faszyści.

Mordowanie za to, że Ukraińcy nie popierali OUN
Nacjonalizm ukraiński, jak każda odmiana faszyzmu, stosował zasadę: Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Według OUN, nie może być neutralnych Ukraińców. Już w rozkazie Krajowego Przywództwa OUN Bandery z 10 I 1943 r., w przeddzień mordów wołyńskich, powiedziano pod adresem świadomych i nieświadomych członków OUN: “Daje się zauważyć często ordynarne, nietaktowne zachowanie wobec swoich zwierzchników. Rozkazuję: … za zdradę tajemnicy organizacyjnej … za podważanie autorytetu OUN … karać się będzie – karą śmierci … Dowódcy – bądźcie bezwzględni wobec podwładnych. “ Rozkaz ten dotyczył nie tylko podwładnych, ale wszystkich Ukraińców.
Od pierwszych dni banderowskiej rewolucji, to znaczy od lutego 1943 roku, ludność ukraińska Wołynia miała „obowiązek” dostarczania na potrzeby OUN Bandery artykułów żywnościowych i odzieży. Ludność ukraińska Wołynia i Galicji była z reguły ludnością małorolną, nie należała do bogatych, nie dostarczała artykułów dla OUN dobrowolnie, uchylała się od nakładanych na nią obowiązków tym bardziej, że OUN nie była władzą. Tymczasem ta OUN już w lutym 1943 roku nakazywała: „Jak najszybciej, to znaczy na dzień 14.2.43 r. nadesłać wskazaną słoninę po 22 kg i 50 deko z każdego podrejonu … Na dzień 14.2.43 r. nadesłać po 5 metrów zboża z każdego podrejonu, również wełnianych wyrobów robić jak najwięcej … Niezwłocznie ma być wełna i wyroby z niej mają być u mnie, tak samo jak omówiona na odprawie bielizna … Przeprowadzić zbiórkę funduszy …”
Wymogi OUN Bandery w miarę upływu czasu były co raz to większe, doszło do tego, że ludność ukraińska musiała oddawać na rzecz OUN-UPA rzeczy, których nie było u tej ludności w nadmiarze, co widać z zarządzenia z dnia 4 XII 1943 r. Ludność ukraińska jednego z rejonów miała dostarczyć: kożuchów 30 szt., marynarek 30 szt., kufajek i spodni wacianych 24 szt., swetrów 24 szt., szalików 18 szt., ciepłych czapek 25 szt., butów 30 par.
Kto uchylał się od wykonania dostaw dla OUN, tego uważano za wroga, Oto dowód:
„Za wrogów narodu ukraińskiego uważamy wszystkich komunistów bez względu na ich narodowość, Lachów … tych, którzy występują przeciwko rozkazom UPA.”
Inny dokument:

„Rozkazuje się przystąpienie do likwidacji wszystkich wrogich nam elementów, seksotów, ( seksot oznaczał w sowieckim żargonie tajnego współpracownika „organów” bezpieczeństwa- przyp.autora) rezydentów (konfidentów) różnych narodowości, czy to są Ukraińcy seksoci, albo wszyscy jeńcy wschodniacy (zamieszkali na Kresach przedstawiciele innych narodowości, nie Ukraińcy – przyp.autora). W szczególności rozkazuje się likwidować na naszym terenie wszystkich wschodniaków … z przyjściem bolszewików przejdą na ich stronę z danymi o nas materiałami …

Bardzo ważnym i, mimo sygnalizowania przed kilkunastu laty, dotychczas nie rozpracowanym przez naukę polską problemem, jest nieochotniczy charakter Ukraińskiej Powstańczej Armii, w której w maju 1943 roku było co najmniej 50% „zmobilizowanych” spośród ukraińskiej ludności Wołynia, a pod koniec tego roku co najmniej 90% jej składu stanowili bezprawnie „zmobilizowani”. OUN Bandery „mobilizowała” nie tylko zwykłych członków UPA, ale i średnią kadrę, o czym mówi jeden z wielu dokumentów:

„ Nadrejon „Dołyna” … a) Na dzień 15 X 43 r. dać 120 ludzi z terenu na szkołę podoficerską. 16 X zmobilizowano 120 osób i skierowano na szkolenie dow. Korbanowi. b) Rozkaz dow. Dubowoho dostarczyć ludzi na szkołę oficerską, dnia 20 X zmobilizowano 20 ludzi … c) Rozkaz dow. Borystena zmobilizować 120 junaków na wojskowe przeszkolenie w junackim wieku … d) Rozkaz dow. Borystena zmobilizować 45 osób na szoferskie przeszkolenie … Miejsce postoju 17 XI 43 r. Stepowyj.”

Potrzebne jest wyjaśnienie: „szkoły podoficerskie i oficerskie” z reguły mieściły się w przygodnych stodołach, „słuchacze” podczas „wykładów” siedzieli w kucki na klepisku, „wykładowcami” z reguły byli ci, którzy odsłużyli służbę wojskową w Wojsku Polskim. Ochotnikami w UPA byli z zasadzie tylko ukraińscy policjanci, którzy w kwietniu-maju 1943, r. na rozkaż OUN Bandery, przeszli „do lasu”, oraz byli członkowie batalionów „Nachtigall” i „Roland”, z których w 1941 r. utworzono, działający do końca 1942 roku na pograniczu ukraińsko-białoruskim, 201 batalion Schuzmannschafeten. W literaturze polskiej, UPA ukazana jest jako wysoko zorganizowana armia, tymczasem, jak pisze szef sztabu UPA, Omelusik, siedzibą „sztabu” z reguły była izba w przygodnej chacie, a cała kancelaria mieściła się w mapniku „kierownika kancelarii”.
OUN Bandery stosowała publicznie terror, co potwierdza następujący dokument:

„Rozkaz dla przywódców i referentów w Kuszczu … Wszelkich agitatorów-propagandystów wrogich idei … na miejscu aresztować i niszczyć w obecności mas, stosować tortury … Miejsce postoju 09.11.44r. „Mandriwnyk”.

Agitatorami-propagandystami w rozumieniu OUN Bandery byli nawet ci Ukraińcy, którzy mówili, że metodami, stosowanymi przez banderowców, Ukrainy nie zbuduje się.
Wrogami OUN Bandery traktowała i mordowała tych Ukraińców, którzy ukrywali Polaków lub w inny sposób im pomagali, na przykład ostrzegając ich przed mającym nastąpić pogromami i mordami.
Dyscyplina w zorganizowanej przez OUN Bandery UPA była zastąpiona terrorem, za najmniejsze przewinienia, a tym bardziej ucieczkę z UPA, stosowano karę śmierci przez rozstrzelanie przed oddziałem, czasem nawet przez odrąbanie głowy przed oddziałem, o czym mówią niżęj przytoczone dokumenty autorstwa OUN:

„Do wszystkich oddziałów UPA im. „Bohuna”. Rozkaz nr 4. Powołany Sąd Polowy w dniu 1 XI 43 r. w sprawie aktów oskarżenia; 1) kozaka Bojka Jakowa … 2 Bura Iwana … 3) Marczenki Iwana … 4) Sawczuka Stepana … 5) Oneszczuka Stepana … 6) Klimaka Panasa … 7) Kołudiuka Fedora … uznając winnymi za zbrodnię dezercji, działalności na szkodę UPA … postanawia wydać wyrok śmierci przez rozstrzelanie. Wyrok śmierci na wszystkich wykonano w dniu 1 XI 1943 r. Sława Ukrainie!”

Z innego dokumentu: „Wyrok … Dnia 23 IV 1943 r. … sprawdziwszy sprawę oskarżonego Martynowskiego Mykoły – Mucha … pod zarzutem prowokatorskiej działalności w szeregach UPA i OUN … skazuje oskarżonego Martynowskiego Mykołę – Muchę na karę śmierci przez odrąbanie głowy przed oddziałem UPA …”

Dlatego Taras Bulba-Borowiec pytał Przywództwo OUN Bandery: „ O co wy walczycie? O Ukrainę, czy waszą OUN? O Państwo Ukraińskie, czy o dyktaturę w tym państwie? O naród ukraiński, czy tylko o swoją partię?”

Na to pytanie nauka polska nie dała dotąd odpowiedzi, bezkrytycznie, ze względów politycznych przyjmując, że OUN Bandery walczyła o niepodległość Ukrainy.

Przyczyny mordów banderowskich
Określenie „mordy banderowskie” za względu na metody i przyczyny dotyczy zarówno mordowania ludności cywilnej przez formacje OUN Bandery, jak i formacje OUN Melyka. Nie przypadkowo nauka sowiecka nie podjęła tematu nacjonalizmu ukraińskiego, będącego ukraińską odmianą faszyzmu. Przyczyny tej „wstrzemiężliwości” doszukiwać się należy w obawie przed porównywaniem zbrodniczej praktyki władz ZSRR w odniesieniu do „wrogów narodu”, których, co prawda, nie niszczono w sposób masowo, oszczędzano w niektórych przypadkach rodziny, ale podobieństwo jest oczywiste. Poza tym, nauka sowiecka nie rozróżniała rodzajów nacjonalizmów. Wszystkie ideologie o zabarwieniu narodowym określała  jako „nacjonalizm burżuazyjny”, do takich nacjonalizmów zaliczała ona również rządy Ukraińskiej Republiki Ludowej z 1918 roku, mimo, że na jej czele stali: socjalista (nie bolszewik), Mychajło Hruszewśkyj, Symon Petlura i socjaldemokrata Wołodymyr Wynnyczenko. Nauka sowiecka , a także i polscy historycy nie zauważają faktu, że do końca XIX stulecia, na Ukrainie, nie ukształtował się nacjonalizm w rozumieniu europejskim.

Zajmująca się stosunkami polsko-ukraińskimi nauka polska weszła na błędną drogę, doszukując się przyczyn nieistniejącego „konfliktu polsko-ukraińskiego” w zaszłościach historycznych – w wojnach kozackich czy hajdamackich, które nie miały podłoża narodowego, tylko społeczne, jak też w polityce wobec mniejszości narodowych II RP. Nauka ta nie zauważa przy tym, że ta polityka nie odbiegała od polityki innych państw europejskich tego czasu. Ponadto była ona skierowana do wszystkich mniejszości narodowych w Polsce, a jednak fakt ten nie wywołał takich następstw, jak wyrzynanie ludności polskiej przez inne mniejszości, na przykład białoruską. Mało tego, wielu polskich historyków mówi o „wzajemnym wyrzynaniu się” ludności polskiej i ukraińskiej w latach 1943-1944. Z uporem nie podejmują badań  na temat zasad ideologicznych i założeń politycznych ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego, którego formą zorganizowaną była i pozostaje nadal Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Dlaczego? Czy przyczyną tego stanu jest, spowodowane przez ignorancję naukowców, lekceważenie zasad ideologicznych i założeń programowych OUN, która przecież jest zwieńczeniem ukraińskiego ideologiczno-politycznego ruchu, czy też z powodu braku badań w tym zakresie, spowodowanym poprawnością polityczną? Na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi trudno udzielić, jednak z bacznej obserwacji nauki polskiej wyciągnąć można wniosek, że główną przyczyną nie podejmowania badań w omawianym zakresie są motywy polityczne.

Sprowadzają się one do następującego twierdzenia: od 1946 roku, od rozpoczęcia „zimnej wojny” Zachodu przeciwko ZSRR, w szczególności po upadku ZSRR, struktury nacjonalizmu ukraińskiego pozostają na usługach Zachodu, są one pomocnymi w realizacji polityki USA wobec Rosji, a pomocnika nie należy obarczać mianem faszysty, który dopuścił się zbrodni ludobójstwa. Badanie ideologii i programów OUN właśnie do tego prowadzi. Dowodem braku zainteresowania przez naukę polską ideologią nacjonalizmu ukraińskiego jest fakt, że w 2006 roku, po dokonanym przekładzie na język polski doktryny D.Doncowa, po propozycji wydania tego przekładu pod adresem wszystkich uniwersytetów w Polsce, w tym KUL-u i Uniwersytetu im. Stefana Wyszyńskego w Warszawie, z żadnej uczelni, a także z IPN, nie było pozytywnego odzewu. Jednak przekład, mimo to, został wydany,
Na faszystowski charakter integralnego nacjonalizmu ukraińskiego wskazywał już kilkanaście lat temu znany naukowiec ukraińskiego pochodzenia z Kanady, Dr hab. Wiktor Poliszczuk. Niestety, polscy historycy, zajmujący się obecnie stosunkami polsko-ukraińskimi, tego problemu, jak do tej pory, nie zauważają.

Władze Ukrainy wobec nacjonalizmu ukraińskiego

Do tej pory, na Ukrainie, nie ma jednolitego stosunku władz do problemu nacjonalizmu ukraińskiego. Rząd Ukrainy i większość Rady Najwyższej Ukrainy postrzegają nacjonalizm ukraiński w negatywnych kategoriach, natomiast prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko podejmuje nieformalne i formalne kroki w kierunku uznania OUN-UPA, a więc nacjonalizmu ukraińskiego.
W dniu 14 X 2006 roku prez. W.Juszczenko podpisał dekret, zalecający Rządowi Ukrainy przygotowanie aktów prawnych uznających formacje zbrojne OUN, a więc działające po stronie Niemiec hitlerowskich, za takie, które walczyły o wyzwolenie Ukrainy.
Tym samym prez. W.Juszczenko zmierza do formalnego uznania formacji faszystowskich. W obecnej konfiguracji politycznej do takiego uznania nie dojdzie, jednakże odradzanie się faszyzmu na Ukrainie jest widoczne.

Prez. W.Juszczenko otacza się działaczami nacjonalizmu ukraińskiego, z jego inicjatywy ministrem sprawiedliwości Ukrainy był wspomniany wyżej Roman Zwarycz, prezesem wielomiliardowego przedsiębiorstwa „Nafohaz Ukrajiny” był „wódz” OUN Bandery na Ukrainie Ołeksij Iwczenko.Obaj, po odsunięciu ich z funkcji, zostali doradcami prez. W.Juszczenki.
To tylko kilka przykładów działalności prez. W.Juszczenki, zmierzających do uznania nacjonalizmu ukraińskiego, będącego ukraińską odmianą faszyzmu.
W interesie prawdy historycznej, w interesie sprawiedliwości jest nie tylko nie dopuszczenie do uznania OUN-UPA i innych formacji nacjonalizmu ukraińskiego, ale oficjalne, dokonane przez władze najwyższe Ukrainy, potępienie nacjonalizmu ukraińskiego, jego formacji zbrojnych, które dopuściły się zbrodni ludobójstwa i zbrodni wojennych, jako ukraińskiego ruchu faszystowskiego.

WeWeterani UPA w Wyszhorodzie na uroczystościach z okazji 65 rocznicy UPA

WeWeterani UPA w Wyszhorodzie na uroczystościach z okazji 65 rocznicy UPA

Na podstawie materiałów Dr hab. Wiktora Poliszczuka z Toronto (Kanada)

http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/poliszczuk.html

Banderowcy

Uczestnicy rajdu rowerowego ku czci Stiepana Bandery, zgromadzeni przed jego pomnikiem. Flagi czerwono-czarne to flagi partii Kongres Ukraińskich Nacjonalistów, spadkobierca tradycji po OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów).

banderowcy3

Uczestnicy rajdu noszą na koszulkach z tyłu tryzub, symbol UPA oraz symbol  Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (w kółku).banderowcy4

Tacy niewinni, banderowscy sportsmeni.

Data 1 maja 2004 r. została zapisana w historii Polski jako moment przyjęcia do Wspólnot Europejskich dziesięciu nowych państw członkowskich, w tym Polski. Fakt ten oznaczał ostateczne włączenie się Polski do systemu politycznego, społeczno-gospodarczego i prawnego, jakim jest Unia Europejska. Korzyści wynikające z członkowstwa Polski w Unii Europejskiej nie można sprowadzać, jak to się stało w Polsce, jedynie do wielkości pomocy finansowej, uzyskanej z UE, czy też swobody przepływu osób, towarów, usług i kapitału. Członkostwo w Unii to przede wszystkim nowa motywacja do przeprowadzenia zmian i modernizacji kraju również w sferze społeczno-prawnej i socjalnej, objawiającej się podnoszeniem poziomu życia Polaków, porównywalnym z tymi, jakie są w krajach rozwiniętych.

Jak powszechnie wiadomo, polski rząd podczas szczytu w Lizbonie, który odbył się 18-19 października 2007, kiedy osiągnięto porozumienie w sprawie treści Traktatu Reformującego, przyłączył się do tak zwanego „Protokołu Brytyjskiego”, ograniczającego stosowanie Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Rząd Jarosława Kaczyńskiego zdecydował tym samym, iż polscy obywatele nie będą w pełni podlegać ochronie zagwarantowanej w Karcie. W wyniku tego, Polacy nie będą mogli dochodzić swoich praw zawartych w Karcie Praw UE przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Decyzję uzasadniano między innymi chęcią zapobieżenia jakimkolwiek interpretacjom prawa przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości, które doprowadziłyby do zmiany definicji rodziny i przymuszały państwo polskie do uznawania małżeństw homoseksualnych.

W wyniku wprowadzenia tak zwanego Protokółu Brytyjskiego w życie mogą pojawić się trudności w stwierdzeniu niezgodności prawa krajowego z postanowieniami Karty przez sądy unijne oraz przes sądy w Polsce w sprawach, bezpośrednio dotyczących naszych obywateli. W szczególności zaś, na prawa zapisane w rozdziale IV Karty Praw Podstawowych (prawa socjalne i pracownicze), obywatele Polski będą mogli się powoływać tylko wtedy i na tyle, o ile zostały dookreślone (implementowane) w prawie krajowym, i w takim zakresie, w jakim funkcjonują w polskim prawie wewnętrznym. W zakresie mocy obowiązującej rozdziału IV Karty, polski rząd, po protestach związków zawodowych i środowisk pracowniczych, ostatecznie dodał jednak do protokołu deklarację, o stosowaniu tychże postanowień w Polsce. Nie ma ona jednak prawnie wiążącego charakteru.

Chociaż przyjęcie przez Polskę Karty z zastrzeżeniem w postaci Protokołu brytyjskiego, nie powoduje skutku w postaci braku mocy obowiązującej tego aktu w Polsce, fakt ten wpływa jednak na istotne obniżenie znaczenia Karty Praw. Poprzez wprowadzenie pewnych ograniczeń, jakie zawiera implementowany przez Polskę protokół, jej obywatele, posiadający status Europejczyków, nie mogą jednocześnie cieszyć się pełnym zakresem praw i wolności wyrażonymi w Karcie i przyjętymi w pozostałych krajach Wspólnoty Europejskiej. Tylko w ograniczonym zakresie Polacy będą mogli powoływać się na ewentualne ich naruszenia przez polskie organy administracji do sądów unijnych.

Premier Donald Tusk, podczas kampanii wyborczej w 2007 roku, zdecydowanie wypowiadał się za za przyjęciem Karty Praw Podstawowych UE.

Niestety, już w miesiąc po wyborach, wycofał się bezceremonialnie z danej obywatelom obietnicy, i podpisał następnie Traktat Reformujący, ale z uwzględnieniem Protokołu Brytyjskiego o ograniczeniu stosowania Karty Praw Podstawowych w Polsce. Decyzje i działania polskiego rządu spotkały się z niezrozumieniem i krytyką ze strony wielu innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Dnia 29 listopada 2007 r.Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której poparł Kartę Praw Podstawowych oraz zwrócił się z apelem do Polski i Wielkiej Brytanii, by zrezygnowały z protokołu ograniczającego stosowanie dokumentu w tych krajach.

Jako Polak czuję się bardzo rozczarowany i oszukany, że karta praw podstawowych  w pełni mnie nie dotyczy. Czuję się rozczarowany także z innego powodu.

UE nie reagowała, kiedy za rządów PiS demokracja w Polsce zmierzała do modelu Białoruskiego Łukaszenki.

UE nie reagowała na łamanie zasad demokratycznego państwa prawa i podstawowych praw człowieka w Polsce. Na stosowanie odpowiedzialności zbiorowej wobec tysięcy ludzi. Na przetrzymywanie w aresztach, bez sądu, ponad 3000 ludzi dłużej niz 3 miesiące, a wielu przez 3 lata, a nawet dłużej, jak w przypadky podejrzanego Dochnala. Prasa szeroko opisuje zeznania świadków  o tym, jak to podczas rządów Kaczyńskiego wykorzystywano służby specjalne do walki politycznej oraz do sterowania aparatem sprawiedliwości, w tym również niezaleznymi sądami. Jak do tej pory, nikt za to nie został pociągnięty do odpowiedzialności i trudno jest oczekiwac od rządów Tuska, aby to kiedykolwiek nastąpiło.

W przeszłości UE potrafiła za to reagowć w sposób zdecydowany, ogłaszając dolegliwe sankcje, kiedy w Austrii do władzy doszedł Heider i jego prawicowa partia. Czy wówczas w Austrii odbywał się taki cyrk jak w Polsce za rządów  Jarosława Kaczyńskiego? O ile dobrze pamiętam, Heider nie używał służb specjalnych do walki z opozycją. Nie ingerował w działalność sądu konstytucyjnego, nie ograniczał ustawą niezależności sędziowskiej i sądów powszechnych.  Heider, poza tym, nie obstawiał swoimi ludżmi ani mediów  publicznych, ani rad nadzorczych w firmach o znaczeniu strategicznym – bo w Austrii wszystko to zostało dawno sprywatyzowane. Za Heidera nie przetrzymywano w Austrii w aresztach ludzi dłużej niż 3 miesiące, bez przedstawienia zarzutów i bez sądu.. Nie uchwalano ustaw o zaborze  praw  nabytych do emerytury, dla ludzi zatrudnionych w służbach poprzedniego reżimu. Niech każdy sobie zatem odpowie na to pytanie: dlaczego UE  bojkotowała Heidera , a stosowała taryfę ulgową wobec Kaczyńskiego?

Przykład ten dowodzi, że  UE nie interesuje się tym, co się u nas dzieje. Polska dla nich to raczej takie condominium, duży rynek zbytu i rezerwuar taniej siły roboczej.

Polacy są w UE obywatelami drugiej kategorii. Tym samym, pomimo politycznych zaklęć, w UE obowiązuje nieformalny podział, sankcjonujący rozwój “dwóch prędkości”.

Należy dążyć do tego, aby polski rząd wreszcie uznał pełną moc obowiązującą Karty Praw Podstawowych. Akt ten ma bowiem zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ochrony i umocnienia praw człowieka w Unii Europejskiej. Pokazuje zarówno wszystkim Europejczykom, jak i całej społeczności międzynarodowej, jakie wartości i zasady są w Europie szanowane i stosowane. Ważne jest, aby Polska i jej mieszkańcy otrzymali dostęp do wachlarza praw i wolności, w pełnym zakresie, tak jak na to zasługują nie tylko jako obywatelu kraju, ale jako członkowie zjednoczonej Europy.

Dopóki to nie nastąpi, w żadnych wybrach do  PE  uczestniczyć nie zamierzam.

UWAGA: Video zostało usunięte z YouTube, bez mojej wiedzy, z powodu ” naruszenia zasad obowiązujących na You Tube”. Prawdopodobnie chodzi im o to, że video zawiera, ich zdaniem, zbyt drastyczne zdjęcia, dokumentujące zbrodnie UPA. Ciekawym faktem jest, że Administratorzy tego portalu zdjęcia dokumentalne, może bardziej drastyczne, obrazujące Holocaust narodu Żydowskiego, uważają za zgodne z regulaminem. Zachodzi tutaj pytanie, czy chodzi tutaj o regulamin, czy też o inne sprawy ? Czy materiały dokumentalne, obrazujące Holocaust narodu Polskiego na Kresach Wschodnich są politycznie zakazane ?
Zablokowany za YouTube film można obejrzeć na blogu:

http://bezcenzury-multimediablog.blog.onet.pl/Przemilczane-zbrodnie-UPA-na-W,2,ID377549891,nPrzemilczane zbrodnie UPA na Wołyniu w latach 1943-45.
Zdjęcia dokumentalne z miejsc popełnionych zbrodni na ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich. Większość z nich pochodzi z kolekcji dr Aleksandra Kormana.
Muzyka Ludwig van Beethoven, Piano Concerto No4, fragment Andante con moto, w wykonaniu Krystiana Zimermana. Dyrygent – Leonard Bernstein.

 

 

 

Lato 1967 roku. Przyjechaliśmy z tzw prowincji do W-wy, aby zdawać egzaminy wstępne na nowy kierunek na UW, Instytut Nauk Politycznych, reklamowany w Trybunie Ludu jako fakultet kształcący przyszłych dziennikarzy. W akademiku na Zamenhoffa było nas 11 w jednym pokoju. Kiedy po 14 dniach egzaminy się zakończyły, pełni nadziei, że zostaniemy przyszłymi studentami UW, udaliśmy się na dworzec Główny, aby powrócić do naszych domów. Na dworcu, jeden z kolegów, uprzednio co nieco wypiwszy, zrobił sobie podest z twardej walizki i rozpoczął przemówienie, naśladując tow.Wiesława (Gomółkę). Szczególnie podkreślał frazę : „nieprawdą jest, że partia nasza prześladuje studentów – ona tylko dba o porządek i przyszłośc młodzieży”. Często też podnosił głos wykrzykując: „niech żyje wieczna przyjażń narodu polskiego i radzieckiego . Precz z rewizjonistami zachodnioniemieckimi, precz z odwetowcami, precz z Hupką i Czają”. Ludziom wokół zrobiło się jakoś weselej. Zauważyłem nawet w pobliżu patrol MO i wystraszyłem się nie na żarty. Ale przystanęli, posłuchali, rumiany sieżant uśmiechnął się pod wąsem i odeszli. Póżniej, po kilku tygodniach okazało się, że wszyscy zdali, i to nawet nieżle, ale żaden z nas nie został przyjęty. Wszyscy wywodzili się ze środowiska robotniczego. Takie oto preferencje zapewniała władza ludowa dla młodzieży robotniczo-chłopskiej.

Póżniej latem w 1968 roku, przyjechał do mnie w odwiedziny kolega, który rozpoczął wówczas inne studia w W-wie. Zapytałem go, co słychać w stolicy ? Odpowiedział : „ nic ciekawego, tylko kępy i moczary”.

 

Przypomniałem sobie te realne sceny z własnej młodości, kiedy obserwowałem niedawno w Polsce, nagonkę rządu polskiego i życzliwej propagandy reżimowej na Ericę Steinbach. Nie znam bliżej jej poglądów. Parę lat temu, kiedy widziałem ją u boku Donalda Tuska na konferencji prasowej, jej poglądy wydawały mi się dość wyważone i wydawało mi się, nie kwestionowały prawdy historycznej o winach Niemców za zbrodnie dokonane w Polsce. Propagandowe ataki na nią w polskich mediach, jako żywo zaczęły mi przypominać niektóre akcje propagandowe, podejmowane przez Trybunę Ludu w latach 60-tych, przeciwko Hupce i Czaji.

Póżniej, po roku 1989, dowiedziałem się od rodziny w Głogowie, że tenże sam pan Czaja bardzo zaangażował się w odbudowę historycznej części miasta Głogowa, wspierając finansowo odbudowę milionami DM, zebranymi od przesiedleńców niemieckich z tych terenów. Miejscowi Głogowianie, którzy go poznali i z nim zaprzyjażnili, wyrażali się o nim w samych superlatywach.

 

Przyznaję, że przypadek pana Czaji dość nadwyrężył moje przekonanie o „ zachodnioniemieckich odwetowcach”, bo przecież takiej prawdy uczono mnie w czasach PRL-u. Dalsza wyrwa nastąpiła, kiedy otrzymałem szczegółową relację o kształceniu historycznym młodzieży akademickiej w Niemczech i jej poglądach na temat przeszłości. Z ust najbliższej mi osoby – mojej córki, która tam spędziła 6 lat na studiach uniwersyteckich. Zaznaczam, że żadne władze RP jej tam nie posłały w ramach stypendium. Na swoje studia musiała sama ciężko zapracować. Jako Polka, nie czuła się tam komfortowo na początku. Póżniej jednak zauważyła, że jest życzliwie traktowana przez profesorów oraz władze uczelni. Mogła zawrzeć znajomości i przyjażnie z niemieckimi studentami. Nie spotkała przypadku, aby ktokolwiek z tego towarzystwa negował winę Niemców za zbrodnie podczas wojny, za Holocaust. Zauważyła zjawisko wręcz przeciwne – że w Niemczech o tych sprawach mówi się więcej niż na studiach i w szkołach w Polsce. Mimo wielu lat pobytu w Niemczech, nie odczuła jakiejkolwiek dyskryminacji lub złego traktowania z tego powodu, że jest Polką. Czy wobec tego, nie zdarzają się zachowania w Niemczech nam, Polakom, nieprzyjazne ? Zapewne tak, ale tak samo, jak otwarta wrogość wobec Niemców w Polsce, są to zachowania na marginesie społecznej akceptacji w obu krajach, o czym codziennie może się przekonać, własnym doświadczeniem, tysiące Polaków i Niemców.

 

Jak wiadomo, towarzysze Kępa i Moczar, kiedy ich antysemickie akcje represyjne w W-wie, w kulturze i administracji państwowej, za bardzo obciążały konto PZPR, musieli odejść na boczny tor. Do dyplomacji najpierw. Tak jak ostatnio pani Fotyga, pierwsza tancerka z klubu MSZ RP. Ogłoszono oto, że otrzyma nominację na ambasadora RP przy ONZ. Nie jestem przekonany do jej talentów dyplomatycznych, od kiedy zobaczyłem ją w CNN, jak nie mogła z siebie wykrztusić słowa po angielsku. Przez te posunięcia czuję, że klimaty gomółkowsko-popisowe jakby się dopełniały.

 

 

 

 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: